mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
antypody -> marzec 2010

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.


dość robactwa!

<< nowsze notatki | starsze notatki >>

58. Tydzień z życia Sonusa scerbatusa

2010.03.30, Te Anau, Nowa Zelandia
Środa, Fox Glacier:
9:30 Sonus scerbatus przychodzi na świat.
12:00 Miła pani w informacji turystycznej bardzo Sonusowi scerbatusowi współczuje i żałuje, że najbliższy dentysta oddalony jest o 6 godzin drogi.
Czwartek, Makarora
Sonus scerbatus wegetuje.
Piątek, Wanaka
14:45 Miła pani w recepcji przychodni stomatologicznej bardzo Sonusowi scerbatusowi współczuje i żałuje, że jej pracodawca zakończył już swoją działalność w tym tygodniu.
Sobota, Arrowtown
Sonus scerbatus popłakuje.
Niedziela, Te Anau
12:00 Nieustraszony Krz dopada dentystę i godzi go w samo serce. Niestety tylko telefonicznie.
Poniedziałek, Te Anau
8:15 Próba zastraszenia lokalnego dentysty zakończona zostaje porażką, kiedy to do gabinetu wkracza ekipa remontowa.
Wtorek, Te Anau
8:30 W poczekalni Sonus scerbatus dowiaduje się, jak postępować w przypadku gwałtownej utraty zęba wraz z korzeniem (obmyć korzeń zęba w mleku o temperaturze pokojowej, wsadzić go z powrotem w szczękę i gnać do dentysty, bo ząb ma się szanse przyjąć jeszcze przez pół godziny po wybiciu).
8:35 Dentysta zaprasza Sonusa scerbatusa do gabinetu.
8:45 Sonus scerbatus dematerializuje się. Do zobaczenia!

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.44

57. Nie taki straszny las

2010.03.28, Te Anau, Nowa Zelandia
Idziemy przez gęsty tolkienowski las. Krz toruje drogę.
Son (zaniepokojona): Krz, czy coś ci wlazło do ucha?
Krz (dłubie w uchu): Nie, zbieram pajęczyny.
Son (uspokojona): Na zupę?
Krz (niewzruszony): Nie, hobbystycznie.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.44

56. Kiwi, kiwi, kiwi

2010.03.27, Te Anau, Nowa Zelandia
Kiwi-nielot to oryginalny "kiwi". Zamieszkał w Nowej Zelandii na długo przed człowiekiem. Zajął niszę ekologiczną małych gryzoni: spędza życie biegając nocą po lesie i grzebiąc w poszyciu długaśnym (zakończonym nozdrzami) dziobem w poszukiwaniu robaków. Niestety, ptaki kiwi nagminnie padają ofiarą sprowadzonych na wyspy drapieżników i jest ich coraz mniej.
***
Kiwi-owoc przybył do Nowej Zelandii z Chin. Nazwano go tak na cześć owłosionego brązowego nielota, który w międzyczasie urósł do rangi narodowego symbolu Nowej Zelandii.
***
Kiwi-człowiek to - po prostu - mieszkaniec Nowej Zelandii.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.44

55. Przysmaki z końca świata

2010.03.27, Te Anau, Nowa Zelandia
Czy istnieje coś takiego, jak kuchnia nowozelandzka? - dręczy was pytanie.
Nowa Zelandia specjalizuje się w "dzikim" mięsie, które (za życia) pasie się na zielonych pastwiskach. Poza trzodą uprawiane są tu także winorośla (głównie białe). Przysmakiem Nowozelandczyka jest whitebaite, czyli drobne rybki różnych gatunków, które (usmażone) stanowią popularne nadzienie do wszystkiego (wyobrażacie sobie pierogi ze smażonym śledziem?).
Najważniejszym posiłkiem roku jest w Nowej Zelandii obiad bożonarodzeniowy, który rozpoczyna letnie wakacje. Na deser zwyczajowo podaje się przy tej okazji sezonowe truskawki.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.44

54. Z cyklu: Świat na opak

2010.03.27, Te Anau, Nowa Zelandia
Son (przygląda się z niedowierzaniem): Patrz, Krz, na tym jeziorze jest taki śmieszny słupek drogowy. O, jest i drugi!
Krz (wszystkowiedzący): Son, to jest przecież pas startowy dla hydroplanów.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.44

53. Czy wiecie, że...

2010.03.27, Wanaka, Nowa Zelandia
Toi toi to (po maorysku) pewien gatunek wysokich traw.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

52. Ach i och

2010.03.27, Wanaka, Nowa Zelandia
Otago przywitało nas słoneczną jesienią. Po wypalonych słońcem północnych stokach łysawych pagórków wałęsały się płochliwe barany. Zalesione zbocza południowe mieniły się żółciami i czerwieniami. W zielonych dolinach pasły się dobroduszne krowy i zdziwione łanie. Krajobrazy mieniły się niczym w kalejdoskopie.
- Patrz, to wygląda zupełnie jak Toskania! Nie, raczej jak południowa Francja! Kastylia! Bieszczady! Nie, Pieniny! Pireneje! - pokrzykiwaliśmy co chwilę, w spazmach uzasadnionego zachwytu.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

51. Muchy piaskowe*

2010.03.27, Wanaka, Nowa Zelandia
(z tablicy informacyjnej przy szlaku)
Dawno temu pracownicy lenili się wielce. Wtedy Wielki Boss wymyślił muchy piaskowe. Odtąd ludzie ruszali się szybciej. Muchy piaskowe nie żerują jednak w nocy, dlatego Wielki Boss wynalazł jeszcze komary.

* Sand flies wyglądają jak przerośnięte muszki owocówki, a gryzą jak komary. Na szczęście są dość powolne i nie nadążają za maszerującym człowiekiem.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

50. Manowce i owce

2010.03.27, Wanaka, Nowa Zelandia
Krajobraz Nowej Zelandii zachwyca nas niepomiernie. Co kilkadziesiąt kilometrów - ba, co zakręt! - napotykamy na coś nowego i jeszcze piękniejszego: góry i przepaście, wzgórza i doliny, strumienie i oceany, lasy i połoniny, jeziora i lodowce, winnice i pastwiska.
I tylko nowozelandzka fauna nie dopisuje nam zanadto. Nie spotkaliśmy ani lwów morskich (choć lubią piaszczyste plaże), ani pingwinów (odpłynęły w nieznanym kierunku), ani nawet tęczowych pstrągów, który miały pysznić się u celu dzisiejszego spaceru.
Pozostaje nam cieszyć się trzodą, której jest w Nowej Zelandii pod dostatkiem.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

49. Lodowce i manowce

2010.03.26, Wanaka, Nowa Zelandia
Zachwyty nad lodowcowymi jęzorami - Franciszkiem Józefem oraz Fox Glacier - mają przesłanki raczej intelektualne niż estetyczne. W końcu to tylko dużo lodu, w dodatku częściowo przysypanego brudnymi piargami. Dopiero informacja, że suną one w dół z prędkością półtora metra dziennie, budzi należny respekt (czy wiecie, że jęzor ślizga się na warstwie lodu stopionego pod swoim własnym ciężarem?). Żeby poruszać się tak szybko, lodowiec potrzebuje olbrzymiej ilości świeżego śniegu. Klimat zachodniego wybrzeża Nowej Zelandii odpowiada lodowcowi znakomicie: pada tutaj nieustannie.
Miłośnikiem deszczu jest także las deszczowy, który wywarł na nas - w przeciwieństwie do jęzorów - niekłamane wrażenie.
Dżunglowa roślinność - paprocie drzewiaste (niektóre wysokości sporych palm!), gąszcze tajemniczych krzaków i pojedyncze strzeliste "sosny" - wszystko to pokryte jest w deszczowym lesie grubą warstwą mchów, alg i wodorostów. Półprzejrzyste oślizgłe listki, mokre liany i ociekające zwisy zaczepiają o karki spacerowiczów, którzy odruchowo uchylają się przekonani, że zaraz z paproci spadnie mokra meduza, a zza pnia wychynie chytry stokfisz.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

48. Sonus scerbatus

2010.03.26, Wanaka, Nowa Zelandia
Przed kilkoma dniami zmaterializował się w Nowej Zelandii nowy gatunek ssaka: Sonus scerbatus; sztuk: jeden.
Sonus scerbatus jest człowiekopodobny, choć raczej rozgoryczony, małomówny i wybitnie nietowarzyski. Nigdy się nie uśmiecha. Podstawowe zajęcie: polowanie na nowozelandzkiego dentystę. Cechy szczególne: brak górnej jedynki.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

47. Zaczarowana koszulka Krz

2010.03.26, Wanaka, Nowa Zelandia
- To jest bardzo dobra koszulka. Spałem w niej wczorajszej nocy. Chodziłem w niej przez cały dzień. A teraz jest uprana, wysuszona i znowu mogę w niej spać.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

46. Z cyklu: Świat na opak

2010.03.26, Makarora, Nowa Zelandia
Także eko-turystyka upadła na Antypodach na głowę.
Na przełęczy Haast, w domku typu "Brda", natkęliśmy się na taką oto ofertę turystyczną:
Wybierz się z nami na eko-trekking po pierwotnym lesie, w odciętej od świata dolinie. Dowieziemy cię tam helikopterem, a do cywilizacji powrócimy szybką motorówką.

komentarze(0)

son, 31.03.2010, 9:33.43

45. Po lewej stronie

24.03.2010, Fox Glacier, Nowa Zelandia
Jak to będzie, kiedy będziemy jeździć po lewej stronie? - zastanawialiśmy się od wielu tygodni.
Na szczęście nie przyszło nam do głowy zadanie sobie pytania właściwego: jak to będzie, kiedy będziemy jeździć obcym samochodem, z kierownicą po niewłaściwej stronie deski rozdzielczej, wajchą od wycieraczek bezlitośnie podszywającą się pod kierunkowskaz, w ciemnościach, że oko wykol, podczas oberwania chmury, po górskiej drodze posypanej zdradliwym żwirkiem, za to bez namalowanej linii rozgraniczającej pasy ruchu?
Jak się więc jeździ po lewej stronie? - zapytacie z trwogą.
Dziękujemy, idzie nam coraz lepiej. Tylko ci przewrażliwieni pasażerowie ustawicznie oskarżają kierowcę o próby i zamiary użycia przydrożnych drzew w celu pozbawienia samochodu jego lewej połowy.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.51

44. Z cyklu: Świat na opak

24.03.2010, Fox Glacier, Nowa Zelandia
Na Antypodach nawet ekologia wygląda zupełnie inaczej. Oczywiście, jak na całym świecie, występują tu ekologowie-inżynierowie, którzy projektują domy o zerowym bilansie energetycznym oraz ekologowie-szaleńcy, którzy podstępem wdzierają się na pokłady japońskich statków wielorybniczych, by zaaresztować kapitana i resztę załogi.
Zdecydowana większość nowozelandzkiej ekologii polega jednak na niewdzięcznym tępieniu obcej (czyli przywleczonej z Europy) fauny i flory, tak żeby przywrócić warunki do odnowy endemicznych gatunków zwierząt i roślin.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.50

43. Zrobieni w kiwi

24.03.2010, Fox Glacier, Nowa Zelandia
Dotarwszy na zachodnie wybrzeże przekonaliśmy się, że miasteczka założone podczas ubiegłowiecznej gorączki złota nie są dziś zbytnio urokliwe. Pogrążona w deszczu Hokitika (na zachodnim wybrzeżu pada chronicznie), tak interesująco opisana w naszym przewodniku (o folderach turystycznych nie wspominając), była w istocie depresyjnym zgrupowaniem kilku szerokich ulic z niskimi domkami rodem z Dzikiego Zachodu.
I gdyby nie niewielkie zoo (pamiętacie historię z węgorzem?) z prehistoryczną taurarą i błąkającym się w ciemnościach nielotem kiwi oraz złowroga plaża usiana setkami wyrzuconych przez sztorm drzew-szkieletów, bylibyśmy naprawdę dogłębnie rozczarowani.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.50

42. Głową w dół!

24.03.2010, Fox Glacier, Nowa Zelandia
(z tablicy ogłoszeniowej w rezerwacie na półwyspie Banks)
Humanoidzi rozrzucający po lesie swoje obrzydliwe jednorazowe chusteczki będą traktowani w sposób powszechnie przyjęty, czyli wleczeni za tylne kończyny do najbliższej przepaści, a następnie wrzucani do niej głową w dół.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.50

41. Z cyklu: Świat na opak

23.03.2010, między Christchurch a Greymouth
Na Antypodach przejazdy kolejowe przebiegają... hmmm... jakby inaczej.
Pierwsza z naszych kolejowych podróży (z Picton do Kaikoury) w ogóle nie doszła do skutku, a to ze względu na awarię lokomotywy. Co gorsza, podstawiony zastępczy autokar złapał gumę w połowie drogi.
Druga kolejowa wyprawa, z Christchurch do Greymouth, przerwana została na przełęczy Artura, tym razem z powodu remontu torów.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.50

40. Długa stara ryba

23.03.2010, między Christchurch a Greymouth
- Ja w każdym razie mam zamiar pójść do zoo i zobaczyć wreszcie kiwi - stanowczo oświadczyła Son.
Krz uśmiechnął się pobłażliwie w odpowiedzi.
- Jest tam też pokaz karmienia 150-letnich węgorzy - uzupełniła zatopiona w przewodniku Son.
- To węgorze mogą żyć tak długo? - Krz wykazał w końcu zainteresowanie.
- Nie wiem, ale nigdy nie widziałam karmionego węgorza i Chcę-Go-Zobaczyć - Son nie zamierzała dać się zbić z pantałyku.
- Ja za to widziałem kiedyś węgorza, którym się karmiłem - przyznał Krz ze skruchą.

komentarze(1)

son, 25.03.2010, 0:53.50

39. Akaroa

22.02.2010, Akaroa, Nowa Zelandia
Akaroa to miasteczko prawie francuskie. Prawie, bo w końcu to jednak Anglicy dotarli tu w dwa tygodnie przed Francuzami. Miejsca starczyło jednak dla wszystkich (choć lokalnych Maorysów szybko zdziesiątkowały przywleczone przez Kaukazów choroby).
My w Akaroa z dziecięcą radością wypatrywaliśmy z pokładu statku kolejnych delfinów Hecktora (są mniejsze i ciemniejsze od tych zwykłych). Być może widzieliśmy też jednego lub dwa pingwiny, ale pingwina w wodzie trudno odróżnić od kaczki dziwaczki.
Następnego ranka zerwał się taki wiatr, że francuskie róże trwożliwie pukały do naszych okien, a mewy latały tyłem wrzeszcząc przeraźliwie.

komentarze(0)

son, 25.03.2010, 0:53.49

<< nowsze notatki | starsze notatki >>