mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
antypody -> maj 2010

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.


dość robactwa!

<< nowsze notatki | starsze notatki >>

183. Przypadłości podróżnicze (wybór)

28.05.2010, Barreal, Argentyna
Pierwsza myśl, która pojawia się w twojej głowie zaraz po obudzeniu to: "Gdzie ja jestem?"
Druga to: "Do której podają śniadanie??"
A trzecia: "O której jest check-out?!"
***
Przed wykupieniem miejscówek w autobusie długo studiujesz mapę (gdzie będą najlepsze widoki? skąd będzie świecić słońce?) oraz układ autokaru (w niektórych modelach WC znajduje się dokładnie w środku długości pojazdu).
***
Na dworcu autobusowym czujesz się bardziej swojsko niż w hotelowym pokoju, a w autobusie - swobodniej niż we własnej wannie.
***
Z upodobaniem czytujesz opisy hoteli i restauracji w miejscowościach, których wcale nie masz zamiaru odwiedzić (i na które i tak nie byłoby cię stać).
***
Uliczne kundle liczysz nie na sztuki, lecz na sfory (1 sfora - z angielskiego four - to 4 psy).
***
Bardziej dziwi cię, jeśli uda ci się podłączyć do Internetu bez problemu, niż jeżeli nie działają po kolei: kontakt, laptop, sieć bezprzewodowa i serwer.
***
Zawsze nosisz ze sobą odrobinę proszku do prania, na wypadek solidnej ulewy (twoje buty zgniły już tyle razy, że na prawdę nie zaszkodziłoby im porządne pranie).

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.24

182. Szczyt złego smaku

28.05.2010, Barreal, Argentyna
Myśleliście, że tradycyjnie gnijące pod Powsinem pola kapusty pachną niesympatycznie? A co powiecie na kompost z główek czosnku?

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.24

181. Wady (i zaleta) podróżowania z Lonely Planet

27.05.2010, między San Juan a Barreal, Argentyna
Lonely Planet to seria przewodników po krajach całego świata.
Chcesz przejechać się koleją transsyberyską?
Odwiedzić Papuasów w indonezyjskiej dżungli?
Odhaczyć największe atrakcje Europy?
Zwiedzić wszystkie greckie świątynie?
Zaliczyć ruiny inkaskich miast?
Przejechać tanio i bezpiecznie wzdłuż (albo wszerz) dowolnego kontynentu?
Podróżować po Kazachstanie na wielbłądzie albo zorganizować wyprawę w tybetańskie Himalaje?
Zjeść najlepszą pizzę w Neapolu?
Balować na najgłośniejszej dyskotece na Ibizie?
Lonely Planet ci w tym pomoże.
Dobrze znamy zalety tych przewodników - korzystamy z nich od ponad dziesięciu lat. Byliśmy z Lonely Planet w Argentynie, w Australii, na Balearach, na Borneo, w Chile, w Ekwadorze, we Francji, w Hiszpanii, w Hong Kongu, w Indonezji, w Malezji, na Makao, w Norwegii, w Nowej Zelandii, w Polsce, w Singapurze, w Tajlandii, w Turcji, w Wietnamie, na Wyspach Kanaryjskich...
Lonely Planet ma wiele wad: od drobiazgów, jak to, że autorzy przewodników uparcie oceniają jakość hoteli po wielkości łazienek, po wady zasadnicze, jak to, że podróżując z Lonely Planet nieustannie spotykamy innych ludzi korzystająch z Lonely Planet, którzy dziwnie często są właśnie tym gatunkiem turystów, których chcielibyśmy unikać.
Ma też jedną niezaprzeczalną zaletę: JEST.
Głównym problemem naszej relacji z Lonely Planet jest to, że my się starzejemy, a Lonely Planet - nie.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

180. Z cyklu: Chilijczycy pytają

27.05.2010, między San Juan a Barreal, Argentyna
- Jesteście z Polski? To daleko... A jacy są tam ludzie? No, czy są normalni, tacy jak my?

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

179. Chile

27.05.2010, między San Juan a Barreal, Argentyna
- Czym właściwie różni się Chile od Argentyny? - dumacie. - Poza kształtem, oczywiście.
Niczym na pierwszy rzut oka; wieloma bardziej i mniej istotnymi szczegółami na drugi.
Przede wszystkim charakterem mieszkańców. Podczas gdy Argentyńczycy to ludzie zrelaksowani, rozmowni, pewni siebie i wylewni, Chilijczycy są bardziej nieśmiali, zapracowani i lekko kpiący.
Teoretycznie oba narody posługują się językiem hiszpańskim, w praktyce Chilijczycy nie tylko mają wyższy i bardziej piskliwy tembr głosu, ale na dodatek porozumiewają się rodzajem slangu, udziwniając i przekręcając, co tylko im przyjdzie do głowy, i zjadając końcówki pozostałych wyrazów.
W Chile prościej jest kupić świeże owoce (i właściwie wszystko inne też). W Argentynie sklepy zamykają się często i na długo.
Chilijskie hotele są lepsze, ale i adekwatnie droższe (a może po prostu te tańsze zniechęciły nas do siebie jeszcze przed spróbowaniem?).
W Chile praktycznie nie ma publicznych toalet, jak gdyby Chilijczycy załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne wirtualnie.
Chilijczycy prawdziwą kawę piją tylko od święta, na codzień zadowalając się zwykłą neską (a w dodatku mianem "cappuchino" określają kawę z bitą śmietaną). Argentyńskie kawiarnie pełne są eleganckich starszych panów raczących się swoim trzynastym expresso.
Chilijczycy uważają, że ich kraj ma najlepszy klimat na świecie, w związku z czym nie potrzebne są im luksusy w rodzaju centralnego ogrzewania. Chilijskie wnętrza (z pokojami hotelowymi na czele) pozostają chronicznie niedogrzane. W Argentynie (w co bardziej wiejskich hotelach) można natknąć się nawet na pokój z prywatnym kominkiem.
W chilijskich miastach więcej jest bezpańskich psów.
Chilijskie gazety są zdecydowanie bardziej szmatławe od argentyńskich.
Po tygodniu stołowania się w Chile obcowanie z argentyńskim kelnerem to czysta przyjemność.
Chile jest wyraźnie biedniejsze i w dużych miastach więcej tu drobnej przestępczości.
Chilijscy kierowcy - a już na pewno ci za sterem miejskich autobusów - są bardziej agresywni. W ogóle chilijski system komunikacji publicznej z dziesiątkami prywatnych busów (raz pustych, raz przepełnionych) pędzących we wszystkich kierunkach na raz jest zupełnie szalony.
***
Nie wysnuwajcie jednak pochopnych wniosków. Chile ma w sobie to COŚ. Tutejsze miasta mają charakter, podstarzałe domy mają wyraz, krajobrazy są zdecydowane, a ludzie - bardziej szczerzy.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

178. Czy wiecie, że...

Niektóre gatunki "fok" są krewnymi niedźwiedzi, podczas gdy inne to przerośnięte wydry.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

177. Co nas nuży w podróży (i co się nam podoba)

27.05.2010, dworzec autobusowy San Juan, Argentyna
Plus: Wolność - codziennie rano możemy zaplanować naszą podróż od nowa. A po południu przeplanować wszystko jeszcze raz.
Minus: Konieczność planowania, nawet wtedy kiedy nie mamy na to najmniejszej ochoty.
Plus: Nie trzeba sprzątać!
Minus: Ciągłe poszukiwania noclegu, który - z wielu najbardziej niespodziewanych powodów - nigdy nie jest idealny.
Plus: Codzienne raczenie się kawą w kawiarni nie wydaje się żadną ekstrawagancją (w końcu jesteśmy na wakacjach).
Minus: Cowieczorne poszukiwania kolacji, która - z wielu zupełnie nieprzewidywalnych przyczyn - niegdy nie jest idealna.
Plus: Świadomość tego, że - gdzieś w dalekim Singapurze - Wielki Boss i jego ekipa nadal głowią się nad dobudową wind.
Minus: Świadomość tego, że - gdzieś w dalekiej Polsce - nasi przyjaciele pracują pilnie, jako te mróweczki.
Plus: Co dzień czeka nas nowa przygodna. Przygodo - ahoj!
Minus: Wszystkie miasta Ameryki Południowej są do siebie śmiertelnie podobne: taka sama prostokątna siatka ulic o takich samych nazwach.
Plus: Dworce autobusowe, w których czujemy się tak bezpiecznie, że stały się naszym podróżniczym odpowiednikiem McDonalda. Na dworcach zawsze towarzyszy nam iskra adrenaliny - zaraz ruszamy w drogę!
Minus: Praktycznie codzienne (jeśli akurat nie zmieniamy hotelu, to zmieniamy pokój) pakowanie i rozpakowywanie naszych plecaków.
Plus: Wino jest dobre (i tanie).
Minus: Od zbyt dużej ilości dobrego (i taniego) wina boli nie tylko głowa, ale i żołądek...

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

176. Z cyklu: Świat na opak

26.05.2010, Mendoza, Argentyna
Parki miejskie w krajach Nowego Świata - od Australii przez Nową Zelandię po Amerykę Południową - bulwersują nas swoim zmotoryzowaniem. Nie, nie chodzi nam o mechaniczne drzewa, czy elektryczne chodniki (takie rozrywki znamy z Singapuru), ale o ruch uliczny. Aleje parkowe to normalne jezdnie, obficie wyposażone w miejsca parkingowe. Samochodów jest wiele i pieszy Europejczyk czuje się tu co najmniej nie na miejscu.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

175. W popularnej pizzerii

26.05.2010, Mendoza, Argentyna
Krz (bardzo zadowolony z siebie): Wszyscy się na mnie patrzą i to tylko dlatego, że mam nad głową telewizor.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.23

174. Santiago raz jeszcze

25.05.2010, między Valparaiso a Mendozą, Chile / Argentyna
Z Santiago - poza smogiem - najbradziej zapamiętaliśmy pismo sznurowe z Muzeum Kultury Prekolumbijskiej. Nie wiadomo do końca, co zostało zapisane, ale pokaźne zwoje posupełkowanych sznureczków są naprawdę imponujące.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

173. Kwestia smaków

25.05.2010, między Valparaiso a Mendozą, Chile / Argentyna
Tak nieliczne różnice naszych charakterów (a może tylko żołądków) wychodzą na jaw podczas wielogodzinnych autobusowych podróży, kiedy to Son chciałaby jedzenie i picie MIEĆ (na potem, na wszelki wypadek, dla poczucia bezpieczeństwa), a Krz chciałby owo jedzenie i picie zjeść i wypić (twierdząc, że "wszelki wypadek" właśnie nastał).
Trzeba przyznać, że Krz dżentelmeńsko dzieli nasze zapasy "po połowie". A po godzinie, kiedy znowu poczuje głód, ponownie dzieli je "po połowie"...
KRZ: Jest to notatka oszczercza i niesprawiedliwa. Krz nigdy nie narusza krytycznych zapasów mieszanki orzechowej, a baterie w przenośnym narzędziu do dezynfekcji wody są zawsze naładowane.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

172. Ciekawostki kuchni chilijskiej: Włosi w komplecie

25.05.2010, między Valparaiso a Mendozą, Chile / Argentyna
Do popularnych chilijskich przegryzek zaliczają się completos oraz italianos. Te pierwsze to wypasiona wersja naszych hot-dogów, doprawionych kapustą, awokado, pomidorami i zestawem sosów. Italianos - nazwane tak na cześć kolorów włoskiej flagi - to uboższa wersja "kompletnych": hot-dogi z awokado, ketchupem i majonezem.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

171. Ciekawostki kuchni chilijskiej: Szczęśliwa jedenastka

25.05.2010, między Valparaiso a Mendozą, Chile / Argentyna
Chilijski podwieczorek nosi tajemniczą nazwę once ("jedenaście"). Nieco tylko naciągana teoria głosi, że niegdyś once było zakamuflowanym określeniem aguardiente (czyli "wódki"), który to wyraz składa się - sprawdźcie sami - z jedenastu liter. O piątej po południu znużeni mężczyźni zwykli wyskakiwać z pracy "na jednego", nawołując wcześniej kompanów do kielicha tym niewybrednym szyfrem.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

170. Ciekawostki kuchni chilijskiej: Chleb

25.05.2010, między Valparaiso a Mendozą, Chile / Argentyna
w każdej chilijskiej piekarni wybierać można spośród dwóch gatunków pieczywa zwanych tu "chlebem arabskim" oraz "chlebem francuskim".
Pan arabe jest suchy, zwarty w sobie i sprzedawany w postaci sprasowanych kajzerek z wytłoczonymi dziurkami. Pan frances jest puszysty, gumowaty i występuje w postaci czteropaków - czterek zrośniętych ze sobą bułeczek.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

169. Sfora ze dwora

22.05.2010, Valparaiso, Chile
Chilijskie miasta, miasteczka i wsie pełne są psów*. Psów i ich kup.
Psy są z tych dużych i płochliwych. Raczej żebrzą niż szczekają. Zwykle po prostu śpią w możliwie ciepłych okolicznościach.
A kupy? Leżą na każdym rogu i czekają, aż ktoś w nie wdepnie.

* Takie chociażby Valparaiso liczy sobie 300 tysięcy (ludzkich) mieszkańców oraz 100 tysięcy (bezpańskich) kundli.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.22

168. Wić się jak PISKO-rz*

22.05.2010, Valparaiso, Chile
Pisco to narodowy trunek chilijczyków (tylko nie mówcie Peruwiańczykom, bo oni też roszczą sobie do niego prawo). Smakuje to to jak cytrynada zmiksowana z wódką, ale najbardziej istotna jest jego zabawna nazwa, która pozwala na takie urocze propozycje, jak "To co? Strzelimy sobie po pysku?".

* Do pisco dodawane są surowe białka. Jeśli nie chcesz wić się w konwulsjach unikaj tego zdradliwego płynu.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.21

167. Valpo

22.05.2010, Valparaiso, Chile
Urokami Valpariso można by spokojnie obdzielić kilka miast. Jakby wam to opisać...
Valparaiso to taka Wenecja rozrzucona na kilkunastu wzgórzach. Tramwaje wodne zastąpiono emerytowanymi trolejbusami, kanały wodne - niezliczonymi schodami, a gondolierów - windziarzami. Bo Valpo słynie z szynowo-linowych kolejek łączących niższe i wyższe poziomy miasta. Jak wszystkie piękne miasta świata, Valparaiso ma za sobą wiele lat (zakończonej gwałtownie) świetności.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.21

166. Czy wiecie, że...

Wiele gatunków jaszczurek w sytuacji zagrożenia gubi ogon, który rusza się jeszcze przez kilka minut, zaprzątając uwagę drapieżnika. Ogon bywa jaskrawy i zazwyczaj odrasta.

komentarze(0)

son, 29.05.2010, 23:58.21

165. Trzy stadia podróżniczej desperacji

21.05.2010, Santiago, Chile
Ileż to już razy z rosnącą desperacją przemierzaliśmy ulice miast świata - od Hongkongu po Ushuaia - w poszukiwaniu
a) toalety
b) kawiarni
c) toalety i kawiarni.
W tym pierwszym przypadku poszukiwania ocierają się często o tragikomedię ("Toalety? Są zamknięte, bo jest weekend" - usłyszeliśmy w muzeum Salvadora Allende. Niestety zabrakło nam refleksu, by zripostować pytaniem "Czyżby patriotyczni chilijczycy nie miewali potrzeb fizjologicznych podczas weekendów?"). W drugim przypadku desperacja jest niby mniejsza, ale za to różnica naszych poglądów na temat tego, co jest (a co NIE jest) idealną/zdatną kawiarnią, bywa druzgocząca (Son: ciepło, miło, dają COŚ do jedzenia i COŚ do picia; Krz: kawa Z EKSPRESU i żadnych dań obiadowych w menu). A w trzecim przypadku...

komentarze(0)

son, 22.05.2010, 14:11.59

164. Smog nie-smoczny

20.05.2010, Santiago, Chile
Smog w Santiago z początku wydawał nam się niezwykle fotogeniczny. Złamane światło, tajemnicze cienie, wyblakłe kolory - wszystko to sprawiało, że sceny uliczne były już jakby obrobione w Photoshopie.
A potem zdaliśmy sobie sprawę ze skali urokliwego problemu.
- Krz, czy ty też czujesz ten smog w gardle, od kiedy go zobaczyliśmy? - zapytała Son pokasłując głucho.
- Nie... Ale teraz już czuję! - Krz odchrząknął czym prędzej niczym rodowity Singapurczyk.
Sześciomilionowe Santiago - tak jak Grenoble - położone jest w kotlinie pomiędzy dwoma pasmami gór i na smog nie ma żadnej siły.

komentarze(0)

son, 22.05.2010, 14:11.59

<< nowsze notatki | starsze notatki >>