mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Z Ushuaia do Puerto Natales, czyli autobusem przez Ziemię Ognistą i Patagonię
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

102. Z Ushuaia do Puerto Natales, czyli autobusem przez Ziemię Ognistą i Patagonię

22.04.2010, Puerto Natales, Patagonia, Chile
Opuściliśmy Ushuaia. Pochłonęły nas ciemności. W światłach autobusu bieliła się śnieżyca. Gdzieś w dolinie spały psy husky.
Świtało. Czubki chmur wystające zza horyzontu przypominały korony gigantycznych drzew. Na poboczach majaczyły dziesiątki tajemniczych stworzeń - większość z nich okazywała się krzakami.
Wschód. Chmury wypełzły na nieboskłon i zbiły się w stado tłustych fok. Po zamarźniętych kałużach spacerowały pary dzikich gęsi, niczym odświętnie ubrane małżeństwa: on w białej czapce, białym golfie i kraciastej marynarce, ona od stóp do głów w odcieniach brązu.
Słońce ustabilizowało się nad horyzontem. Wyżej wdrapywać się nie zamierzało. Foki przemieniły się w lwy morskie, a potem w ławicę wielorybów.
Niebo całkowicie zasnuło się chmurami. Na stepie zamajaczyły nandu - patagońskie strusie.
Pokrywa chmur rozproszyła się tworząc najróżniejsze kształty. Zmaterializował się nawet wiecznie zabiegany królik z Alicji w Krainie Czarów. Na niewielkich pagórkach pasło się coraz więcej guanaco - patagońskich lam.
Przeprawialiśmy się przez cieśninę Magellana. Z lodowatej wody wychynął zdziwiony pingwin (także Magellana).
Zapadał zmrok. Pasterskie psy pomagały pasterzom na koniach zaganiać stada owiec.
Znowu zapanowały ciemności. I tylko raz w oddali zamigotały światełka na wpół opuszczonej estancji - patagońskiego folwarku.
Dotarliśmy do Puerto Natales. Po ulicach hulał wiatr i wałęsały się miejskie psy.

komentarze(0)

son, 27.04.2010, 2:10.20

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem