mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Boliwisjcy Indianie
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

297. Boliwisjcy Indianie

12.07.2010, między La Paz a Sorata, Boliwia
Wjeżdżając do Boliwii obawialiśmy się trzech rzeczy: biedy, natręctwa i Indian "na pokaz". Nasze obawy - jak to zwykle bywa - okazały się tylko częściowo słuszne.
Biedy ukryć się nie da - Boliwia to z całą pewnością najbiedniejszy i najbardziej zacofany kraj, jak zdarzyło nam się oglądać.
Natrętnych sprzedawców, kelnerów, tragarzy, taksówkarzy ani innych naganiaczy, których zwykle pełno w turystycznych rejonach biednych państw w Boliwii prawie nie uświadczyliśmy.
Co do Indian natomiast...
Boliwia jest najbardziej indiańskim krajem na całym świecie. Indianie absolutnie nie są "na pokaz". Wręcz przeciwnie: do turystów odnoszą się z wyraźną niechęcią.
Wiele indiańskich społeczności ma wspólnotowe rządy, które na swoim terenie same stanowią prawo. To rady starszych decydują o tym, ile kosztować ma butelka wody w lokalnym sklepie, o tym, czy odkryte niedawno skamienieliny dinozaurów mają byś udostępnione archeologom, czy może raczej zakopane z powrotem, a także od tym, czy przypadkiem nie należałoby spalić lokalnej komendy policji, której pracownicy nie stosują się do nakazów wioskowej rady (w takiej sytuacji policjanci, o ile są jeszcze żywi, opuszczają komendę i nie wracają dopóki rada starszych nie zorganizuje odbudowy posterunku i nie zaprosi ich z powrotem).
Boliwijscy Indianie w zasadzie są chrześcijanami. W rzeczywistości nigdy nie wyrzekli się wiary w Pachamamę - Matkę Ziemię. Indianie z okolic Potosi podczas dorocznego święta tinku urządzają pijackie bijatyki, podczas których im więcej poleje się krwi, tym lepsza ofiara dla Pachamamy. W (nierzadkich) przypadkach zgonów (które uważane są za ofiarę najskuteczniejszą) społeczność troszczy się o rodzinę zabitego.
Nam najbardziej zmroziła krew w żyłach opowieść o studencie ostatniego roku turystyki, który pojechał w rodzinne strony przedstawić strarszym swój dyplomowy projekt aktywizacji turystycznej regionu. Nie wiadomo, co dokładnie się stało (ewidentnie starszym projekt nie przypadł do gustu), ale student zwrócony został władzom martwy i z wyłupionymi oczami.

komentarze(0)

son, 19.07.2010, 17:20.45

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem