mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Dżungla zimą
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

299. Dżungla zimą

czyli słodka zemsta Singapuru
18.07.2010, Rurrenabaque, Boliwia
Po dwóch dniach szaleńczego zjazdu na rowerach (zaczynaliśmy na wysokości ponad 4 tysiące metrów n.p.m.) znaleźliśmy się w amazońskiej dżungli. Otuliła nas dawno zapomniana wilgoć. Kurtki, swetry i czapki zapakowaliśmy na dno plecaków i szykowaliśmy się na powitanie lata. Tymczasem...
Następnego dnia nadeszło seroco - nieprzewidywalny wiatr niosący ze sobą zmrożone powietrze z patagońskich pustkowi. W dżungli zapanowała zima.
Kolejne trzy dni spędziliśmy spływając dorzeczem Amazonki - otuleni w dziesiątki warst ubrań i brezentowych płacht, trzęsąc się z zimna, przeszywani arktyczną wilgocią. Dwie noce przetrwane w cieknących "plażowych" namiotach dały nam się mocno we znaki. Zaciskaliśmy mięśnie (i zęby) i marzyliśmy o celu naszej podróży - turystycznym miasteczku Rurrenebaque. Tymczasem...
Rurre okazało się jeszcze mniej przygotowane na seroco niż my. W końcu mieliśmy już na sobie czapki, kurtki, swetry i ciepłe kalesony. Tymczasem rurrańskie restauracje znajdują się na świeżym powietrzu (i nierzadkim widokiem są turyści udający się na kolację zakutani w hotelowe koce), pokoje hotelowe wyposażone są w moskitiery, lodówki i niezliczone wentylatory (a w grzejniki, ciepłą wodę i szyby już nie), a sklepy specjalizują się w sprzedaży lodu, lodów i hamaków.
To właśnie w Rurrenabaque opatentowaliśmy najskuteczniejszy sposób rozgrzania zimnego wnętrza śpiwora - przy pomocy kupionej na bazarze suszarki do włosów.

komentarze(0)

son, 19.07.2010, 17:20.46

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem