mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
W poszukiwaniu kolorowych jaszczurek
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

412. W poszukiwaniu kolorowych jaszczurek

czyli historia o krabie, który gotów był walczyć z parasolem
3.09.2010, Aguadulce, Providencia, Kolumbia
W czasie naszej podróży rzadko spotykamy to, czego szukaliśmy. Zwykle jesteśmy elastyczni niczym trampolina, przygotowani na wszelkie niespodzianki oraz towary zastępcze.
Tak było wczoraj, gdy wybraliśmy się do stolicy naszej wyspy, by wysłać maile, zdobyć gotówkę i zrobić zakupy (a co skończyło się bezskutecznym dwugodzinnym oczekiwaniem na autobus w ogródku bardzo miłej kawiarni oraz odkryciem Internetu w naszej wiosce), tak było i dziś, gdy wyruszyliśmy szukać kolorowych jaszczurek, od których - podobno - aż roi się na naszej wyspie.
- Co więc spotkaliście albo też co was spotkało? - zastanawiacie się.
Na początku natknęliśmy się na kryjówkę pewnej iguany. Była czarna w seledynowe pasy i raczej nieśmiała. Prędko zlazła z czarnego pnia i schowała się pomiędzy czarnymi głazami.
Skierowaliśmy się więc tam, skąd dobiegało cmokanie żab. Wkrótce ścieżka stała się wąska i ciemna. Nadchodził deszcz, a w krzakach coś szeleściło złowieszczo.
- Patrz, tam chodzi fioletowy krab! - wypatrzył pierwszego winowajcę Krz.
Nie zważając na zbliżającą się ulewę, zaglądaliśmy pod krzaki w poszukiwaniu coraz to większych okazów. Odszukane kraby wycofywały się powoli, tyłem, groźnie wymachując szczypcami i pokrzykując do nas zaczepnie "Coś wam się nie pasi, eh?!".
W końcu krabów było już tyle, że fioletowe wydawały się całe zarośla, a nam trudno było kontynuować spacer. Niektóre egzemplarze były nadzwyczaj waleczne i twardo stały na swoich pozycjach, to znaczy na tylnych odnóżach, przednimy gestykulując obraźliwie. Dopiero w obliczu automatycznie otwieranego parasola robiło im się nieswojo i podawały tyły (choć zawsze pozostając zwrócone do nas przedem).
Ale fioletowe kraby to jeszcze nie wszystko: spotkaliśmy także mrowie drzewnych jaszczurek, jedną czarną ropuchę i dwa potężne mangowce, pod którymi uzbieraliśmy zapas witamin na następne trzy dni.
I tylko kolorowe jaszczurki nie dopisały.

komentarze(0)

son, 08.09.2010, 20:04.16

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem