mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Rybne rarytasy (1)
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

424. Rybne rarytasy (1)

9.09.2010, Panama City, Panama
- Cóż jeszcze wypatrzyliście w morskich odmętach? - dumacie.
Oh, same rarytasy!
Stworzenia gąbczaste i gąbkopodobne: naburmuszone bulwy, obrośnięte głowy, porcelanowe wazony, ba, gigantyczne amfory.
Średniowieczne zamczyska, wielobarwne bukiety, ażurowe wachlarze i chropowate poroża.
Porowate wulkany, tajemnicze labirynty i ostre grzebienie.
Kościste świeczniki, solidne kolumny i stateczne stalagmity.
Intrygujące grzyby, rozłożyste kapelusze i wielopoziomowe chuby.
Małpioogoniaste rózgi, powiewające pióropusze i oślizgłe winorośla.
Podwodne łąki, puszcze sałaty i grządki karczochów.
A przecież to dopiero ta bardziej uziemiona część podwodnego świata!
Pomiędzy koralowcami przymykały ławice wiecznie zdziwionych ryb doktorów*.
Czerwono-różowe ryby wiewiórki ukrywały się pod sklanymi półkami.
Zielone i kropkowane węgorzowate mureny bezu stanku kłapały potężnymi paszczami.
Pośród drzew-świeczników czaiły się pionowe ryby trąbki.
Od czasu do czasu wpadaliśmy w mgłę nieszkodliwych galaretowatych orzechów włoskich.
Płaszczki szybowały pod nami niczym latające dywany (a może raczej jak nietoperze?).
Ryba jeżozwierz lewitowała pośród kłączy gotowa nadąć się, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.
Niewielkie fioletowo-żółte ryby czyściły skrzela drapieżnego snajpera, który zaparkował w rybiej myjni i zrelaksowany udostęnił do czyszczenia nawet swoją groźną szczękę.
Krewetka w bordowo-biało-czarne pasy zadomowiła się w gąbczastym kielichu.
Mikroskopijny krab pustelnik maszerował ubrany w pożyczonej równie miniaturową muszelkę.
W oddali czyhała na okazję drapieżna barakuda.
Piaskowy nurek (tak, to też ryba) zakopał się na nasz widok w miękim poszyciu.
Francuskie anielice przechadzały się parami niczym dwa zaręczone pionowe naleśniki. Najprzystojniejsza była zaś anielica królewska, cała w odcieniach jaskrawego błękitu i słonecznikowej żółci.
Czerwonoustny blenny** wypłynął ze swojej norki na szybkie co nie co i czym prędzej wrócił do domu, bacząc by nie zadomowił się tam nieproszony gość.
Oj, będzie nam tego kolorowo-koralowego świata brakowało...

* Wszelkie nazwy własne ryb zostały przetłumaczone osobiście przez autorkę znajdującą się wówczas pod wpływem nadmiarowego azotu.
** Tu zapas azotu w organiźmie autorki najwyraźniej wyczerpał się.

komentarze(0)

son, 13.09.2010, 0:18.39

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem