mrowisko.net/antypody
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Podwodne rarytasy (2)
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

428. Podwodne rarytasy (2)

10.09.2010, między Panama City a El Valle, Panama
- Nie samą rafą człowiek żyje - wzruszycie ramionami.
A jednak!
Podczas naszych wakacji na Prowidencji rzadko wychodziliśmy z wody. W dniach wolnych od nurkowania (a często także wieczorami) snorklowaliśmy z zapałem.
- I cóż żeście byli wysnorklowali? - spytacie z rezygnacją.
Cóż, na głębokości kilku metrów brak potężnych gąbek, olbrzymich ryb i nieśmiałych krewetek. Zwykle znajdzie się jednak jakaś nagroda pocieszenia. Nawet na popularnej miejskiej plaży wypatrzyć można polującą na kraba płaszczkę albo przebraną za wodorost ośmiornicę.
Papuzice pospolite wyposażone w iście ptasi dziób - samce ubrane w tęczowy garnitur, samice w czerwonawej sukience w wyraziście łuskowy wzorek - niestrudzenie produkują piasek obgryzając kawałki martwych korali.
Niebieskie ryby czołgi i błękitne papuzice nocne plądrują glonowe ogródki przerażonych ryb damek.
W oddali pyszni się mózgopodobny koralowiec, który dopiero w nocy wysunie spod skorupy mięsiste polipy i będzie łapać nimi przepływające przysmaki.
Na piaszczystym dnie spoczywają poduszkowate rozgwiazdy - każda z innym wzorkiem na grzbiecie.
Pomiędzy przyssawkami fioletowego anemona (uwaga: gryzie!) buszują rybki tak małe, że trudno je zidentyfikować.
Uważać trzeba też na falujące meduzy - wielkie, jak księżyc w pełni.
Niegościnne jeżowce - czarne, białe i czerwone - srożą się w skalnych szparach.
Przysmak Azjatów - ogórek morski o niezbyt zachęcającej nazwie "ośla kupa" - leży spokojnie na dnie zupełnie nieświadomy
swojej atrakcyjności.
Za to ślimak królewski na nasz widok strachliwie chowa się do swojej wielkiej muszli, z której wystaje teraz tylko para przerażonych czarnych ślepi na szypułkach.
Z niewielkiej jaskini wyziera omszały homar od niechcenia gestykulując długaśnymi wąsami.
Wśród zielonych wstążek wodorostów maskują się rybki w idealnie dobranym odcieniu zieleni - zdradzają je tylko pobłyskujące w promieniach południowego słońca zielone oczy.
Ryba kapelusznik, ochrzczona tak na cześć nieprzeciętnie wysokiej płetwy grzbietowej (służy to tego, żeby trudniej było ją połknąć), nieśmiało czmycha pod przekrzywiony blok falochronu.
Niewielki ślimak z białą muszelką w pomarańczowy deseń usadowił się malowniczo na fioletowym koralowcu.
Pocieszne rybki gruszki wytrzeszczają na nas swoje wyłupiaste otoczone sztucznymi fioletowymi rzęsami oczyska.
Perfekcyjnie zamaskowana ośmiornica przystraszyła się zbyt bliskiej obecności człowieka i wystrzeliła czarną zasłonę dymną, na kilka sekund odkryła swój prawdziwy kształt - żarówkowatą głowę i osiem połączonych półprzezroczystą skórą macek - a następnie, znowu udając unoszony przez prąd kłębek wodorostów, odmaszerowała w bezpieczniejsze rejony.
Wszechobecne sierżanciki większe (wbrew swojej nazwie są raczej niepozornych rozmiarów), każdy z pięcioma czarnymi pagonami na żółtym karku, uwijają się oskubując szczątki rafy z porostów.
Wokół krąży podstępna żółto-biała motylica pasiasta (swoje oczy ukrywa pod czarną piracką przepaską), a jej kuzynka - niczym prawdziwy motyl - zaopatrzyła się w dodatkową mylącą przeciwnika parę oczu wydrukowanych na odwłoku.
Barowe jacki (z dizajnerskim wzorkiem na plecach) wyjadają co smaczniejsze kąski planktonu, a czasem - w pogoni za owadami? - wyskakują nawet ponad powierzchnię wody.
Ale to nie wszystko: widzieliśmy jeszcze prawdziwego morskiego żółwia oraz - to już z pokładu katamarana - autentyczne latające ryby.

komentarze(0)

son, 13.09.2010, 0:18.40

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem