listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Kryzys kryzysem...
- Mamo, a gdzie jest twoja praca? - pyta Maja, bo właśnie tam się udajemy w celach towarzyskich.
- Maju to jest moja "była praca", ja już tam nie pracuję - odpowiadam i na zapas boję się następnych pytań.
- Ale już nigdy nie będziesz tam pracowała?
- No raczej na pewno nie - odpowiadam.
- To gdzie będziesz pracować później, no wiesz...?
- Nie wiem jeszcze. Na pewno coś sobie znajdę - odpowiadam z optymizmem w głosie, choć to zupełnie do mnie nie podobne.
- Ale chyba nie będziesz lekarzem?! - pada pytanie a zarazem wielka nadzieja, jak by to był najgorszy zawód w majolkowym pojęciu.
Myślę, że kryzys na rynku pracy nie zmusi mnie do tak drastycznego przebranżowienia.
Autor: 
Dodano: 15.12.2008, 13:02.01
Notatka niewegetariańska
- Maja, w poniedziałek jedziecie do Muzeum Łowiectwa i Myślistwa - oznajmiam po powrocie z przedszkolnego zebrania.
- I tam będą prawdziwe rzeczy, które już nie żyją - kwituje dziecko.
- Mhm.
- To może być okropne - dodaje z lekko skwaszoną miną.
Autor: 
Dodano: 02.12.2008, 21:25.59
Zaległości
Jeśli ktoś ma czas i ochotę zapraszam do obejrzenia naszych "najnowszych" zdjęć. Uzupełniony został cały rok 2007 i w znacznej części 2008 .
Autor: 
Dodano: 21.11.2008, 11:39.39
Poranek
Maja uwielbia chodzić do przedszkola. Problemy jednak są przy wstawaniu. Już dawno temu opracowałam sobie poranny system ściągania dziecka z łóżka. Ubieram Maję, kiedy ona jeszcze śpi. W miedzy czasie zaczyna otwierać oczy i dochodzi do siebie. Czasami wspomagam się jeszcze jedną sztuczką. Każę jej zdecydować, którą życzy sobie bluzkę, albo jakie rajstopy wybiera i tym sposobem zmuszam ją do otworzenia oczu. Dziś było podobnie.
- Maju, którą spódniczkę chcesz założyć, dżinsową, czy niebieską?
Zero reakcji. Ale nic to, jestem na to przygotowana.
- Maju - mówię znacznie głośniej - niebieską czy dżinsową spódnicę wybierasz? - Nadal nic. - Maajaa!
- SPODNIE!!! - dostaję w odpowiedzi od nadal śpiącego dziecka.
Autor: 
Dodano: 12.11.2008, 9:53.46
Plany matrymonialne
- Szkoda, że nie można żenić się z rodziną - narzeka sobie Maja wychodząc z samochodu do przedszkola.
- Dlaczego? - pytam.
- Bo ja chciałam by ożenić się z Krzysiem*.
* Dla niewtajemniczonych, Krzyś to Mai braciszek, który mamy nadzieję pojawi się u nas już w styczniu.
***
- Ja już wiem, z kim się ożenię - oznajmiła pewnego dnia nasza córka.
- Nie ożenię tylko wyjdę za mąż - poprawiam. - Za kogo?
- Będzie musiał szukać keszy - odpowiada stanowczym głosem.
- Tak?
- No bo co, mam z tego zrezygnować?
Autor: 
Dodano: 03.11.2008, 9:37.05
Zagadka
Jako jeden z prezentów urodzinowych Maja dostała grę "Zagadki Smoka Obiboka". Jest to niezliczona ilość kartoników z rymowanymi zagadkami po jednej stronie i obrazkowymi odpowiedziami po drugiej. Ponieważ Maja jeszcze nie umie czytać zadaje zagadkę patrząc na rysunek.
- To robi kukuryku, znosi jajka i ma czerwony dziób - Maja zerka konspiracyjnie pod stół, gdzie ukrywa swój kartonik.
- Jeżeli to jest kogut to nie znosi jajek - odpowiadam.
- Ale ja chciałam zagadkę utrudnić - chichocze Maja.
Autor: 
Dodano: 21.10.2008, 20:57.06
Strasznie zimno
- Maja, ciepło ci było chociaż? - pytam po niedzielnej wycieczce do zoo.
- Nie, zimno - natychmiast pada odpowiedź.
- To dlaczego nic wcześniej nie powiedziałaś?
- Nie chciałam cię przerazić - odpowiada Maja z troską.
Autor: 
Dodano: 20.10.2008, 10:43.13
Kara
Zasłyszane podczas sobotniej zabawy lalkami.
- Dostaniesz karę! - mówi jedna zabawka do drugiej.
- Jaką? Pewnie nieznośną? - pyta druga z majolkowym smutkiem w głosie.
- Jak to? Znośną! Będziesz musiał ją znosić przez kilka dni! - odpowiada pierwsza.
Autor: 
Dodano: 20.10.2008, 10:43.13
Starość nie radość
Podczas porządków w szafce z dokumentami natknęłam się na nasze dyplomy ukończenia (odpowiednio wysokich) uczelni. Jak zawsze ciekawska Maja szybko zainteresowała się znaleziskiem. Wzięła dyplom Marka i spojrzała na zdjęcie:
- Tatuś, jaki młody!
Potem wzięła następną książeczkę.
- A to co?
- To jest mój dyplom - odpowiadam.
- Pójdę pokażę tacie.
- Ale Maja to zdjęcie jest jeszcze gorsze - mówię marszcząc czoło.
- Co ty powiedziałaś? Jeszcze gorsze? Ono jest jeszcze lepsze!!! - krzyczy z zadowoleniem Maja.
***
Ostatnio podczas jakiejś dłuższej rozmowy na poważne tematy Maja powiedziała do mnie:
- Może tak już mają starsze panie.
No cóż starość nie radość, jak widać nawet jeszcze przed trzydziestką.
Autor: 
Dodano: 12.10.2008, 13:02.47
Kawał baby
W drodze powrotnej z długiego weekendu. Oboje staramy się wytłumaczyć Mai na czym polega poczucie humoru, z czego można się śmiać, i że istnieje różnica między śmianiem się z kogoś a uśmiechaniem się do kogoś.
- Maju, na przykład może być taki dowcip, z którego można się śmiać - i tu opowiadam kultowy już kawał, z którego ja sama śmiałam się w przedszkolu chociaż nie do końca rozumiałam o co chodzi.
"Przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie.
Lekarz pyta: Co pani jest?
A żaba na to: Coś mi się przykleiło do pupy."
Majka w śmiech. Zaczyna powtarzać dowcip w kółko, powoli wszystko zaczyna jej się mylić, wychodzą różne wersje, ale cały czas śmieje się do rozpuku.
- No to jutro Maja będzie gwiazdą w przedszkolu. Zabłyśnie znajomością dowcipu - szepczemy do siebie rozbawieni całą sytuacją.
- A potem na dywanik do pani dyrektor - mówi Marek snując już naszą najbliższą przyszłość.
Nagle z tylnego siedzenia dochodzi nas rozbawiony głosik:
- Pszychodzi pani dylektol do lekarza...
Autor: 
Dodano: 08.05.2008, 0:25.24
Rewolucja w tesco na... monopolowym
Tesco. Dział monopolowy. Ja wybieram wina, Maja siedzi w wózku sklepowym. W koło kręci się więcej ludzi niż zwykle (nie to, żebym ciągle bywała na monopolowym), tegoroczni maturzyści skończyli właśnie rok szkolny. Sami rozumiecie co się tam działo :) Nagle z mojego wózka dochodzi mnie głośne wołanie:
- Mamooo! Znalazłam to, co piłam na implezie u Lilki!
Palec dziecka wskazuje na regał z winami białymi, czerwonymi a może różowymi... sama już nie wiem. W końcu gdzieś daleko, daleko, przy samej podłodze na końcu stoiska widzę szampan Piccolo.
Autor: 
Dodano: 07.05.2008, 23:48.35
Co daje przedszkole?
- Mamo, posłuchasz, jak powstaje ksiąszka? - pyta Maja podczas wieczornych wiadomości.
- No, słucham.
- Najpielf pisze ksiąszke PISARZ... Potem tlafia ona do KOLEKTOLA. Zamazuje na biało to co jest źle. Potem ksiąszka tlafia do DLUKARZA a potem dostaje ją WYDAWCA - wszystko to Maja wypowiada powoli zatrzymując się przed każdym trudnym słowem.
- Jej, Maja a skąd ty to wiesz? - pytam z szeroko otwartymi oczami.
- Z przedszkola - odpowiada oczywistym tonem i jak gdyby nigdy nic wraca do przerwanej kolacji.
Autor: 
Dodano: 08.04.2008, 22:41.10
Inglisz (3)
Maja chcąca przywitać Monikę, z którą Gosia i ja mamy zajęcia z jęz. angielskiego:
- Mamo, jak jest po angielsku "heloł"?
Autor: 
Dodano: 26.03.2008, 22:34.42
W skrócie
Przez trzy tygodnie Maja nie chodziła do przedszkola. Co więc robiła? Dwa tygodnie chorowała a tydzień odpoczywała w Bieszczadach. Nie wiem do końca, czy można nazwać to odpoczynkiem, bo codziennie była ciągana na duuugie spacery, zdobywała wysokie ośnieżone szczyty i najwyższe schroniska. Ale chyba podobało jej się, bo nie marudziła, nie jęczała i była bardzo dzielna.
- Maju, pytał ktoś, dlaczego tak długo nie było cię w przedszkolu? - pytam w drodze do domu.
- Nie, sama powiedziałam pani Dorotce - odpowiada niewzruszonym tonem.
- A co powiedziałaś? - dopytuję.
- Że dzień byłam chora, dzień byłam na wakacjach, a teraz posłali zdrowe dziecko do przedszkola.
Autor: 
Dodano: 05.03.2008, 22:22.59
I tak się trudno rozstać...
W domu powoli czuć atmosferę weekendową...
Na stole w dużym pokoju pudełka na geocache wyrastają jak grzyby po deszczu. Maja również wczuwa się w swoją "makosiątkową" rolę i co i rusz biega do swojego pokoju po jakieś drobiazgi do skrzynek.
- Maju, tylko żeby było fajne! - krzyczę przypominając zasady wyboru.
- Dobrze! - słychać podekscytowany głos z małego pokoju.
- I żeby nie było wadliwe! - krzyczy Marek.
- I za ładne! - dodaje Maja.
Autor: 
Dodano: 24.01.2008, 22:08.09
Taki mały trójkącik
Któregoś sobotniego lub niedzielnego ranka przyczłapała do nas Majka. Do nas, czyli do łóżka. Wgramoliła się na nas na górę i skomentowała rzeczywistość tymi oto słowami:
- Tworzymy taki tlójkont :) Wy jesteście bokami a ja czubkiem :)
Autor: 
Dodano: 21.01.2008, 22:25.27
Mucha na nas patrzy
Niedzielne śniadanie. Z okazji Dnia Babci i Dziadka postanawiamy odwiedzić cmentarz. Maja dopytuje dlaczego i po co.
- Maju, niestety nie zdążyłaś poznać tych dziadków - tłumaczymy.
- A dlaczego?
- Bo umarli zanim ty się urodziłaś.
- Ale codziennie na nas patrzą z nieba, plawda? - mówi z uśmiechem i nadzieją w głosie Maja.
- Tak, pewnie.
- I pan Mucha też - dodaje po chwili.
Historia pana Muchy jest już dość stara, ale Maja wciąż o nim pamięta. Mowa o wizycie w Muzeum Narodowym na wystawie Alfonsa Muchy.
Autor: 
Dodano: 21.01.2008, 22:18.28
Pan Leszek
- Mamo, a wiesz, to gra pan Leszek!
Z pokoju rzeczywiście dochodzą dźwięki Możdżera :)
Autor: 
Dodano: 21.01.2008, 22:06.20
Powodzi się
- Ja chcę kanapkę z bazylią - prosi Maja.
- Nie ma - odpowiada pewnym tonem Marek.
- Jest - odpowiada jeszcze pewniejszym głosem Maja (i ma rację, bo byłyśmy dziś w tesco :)).
- Nie ma - powtarza Marek wchodząc do kuchni (w oczy rzuca mu się stojąca na blacie doniczka bazylii). - Wy dziewczyny to jesteście rozrzutne!
- Fajnie, co? - słychać zawadiacki głos Mai.
Autor: 
Dodano: 21.01.2008, 22:01.21
Przy(u)brana mama
W piżamowy niedzielny poranek:
- Mamo, szczulek mówi, że jestem jego mamą - Maja chwali się trzymając w ręku nową pluszową zabawkę.
- Tak? Chyba przybraną mamą - śmieję się.
- Tak... - odpowiada Maja z lekkim zamyśleniem, po czym szybko dodaje, jakby doznała olśnienia - Ojej! Muszę się ublać!
Autor: 
Dodano: 12.11.2007, 22:50.49









