mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
maja -> styczeń 2012

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.

Lekarz

Krzyś i Maja bawią się w lekarza. Każdy z nas bawił się w odgrywanie dorosłych ról, czy to w lekarza, mamę i tatę czy uczniów i nauczycieli. Wiemy zatem, co robi lekarz a co robi pacjent. Lekarz bada a pacjent sprawnie i szybko otwiera buzię i mówi "aaaaa".

No tak, ale moje dzieci bawią się w wersję współczesną. Jak takie trzyletnie dziecko widzi pracę pana doktora? Co jest kluczowe w byciu lekarzem? Jakie rekwizyty są do tego potrzebne? Stetoskop? Termometr? Recepty? Nie. Komputer!

To niesamowite, ale przyglądając się tej zabawie czułam się dokładnie, jak w gabinecie lekarskim. Krzyś siedzi za biurkiem i paluszkiem stuka w klawiaturę, co chwila spoglądając na monitor.

- Kościelska? - pada pytanie w kierunku Mai i jej dziecka (lalki).

- Tak - pokornie odpowiada Maja.

- A płacze? - pyta i jeszcze zanim padnie odpowiedź już coś zapisuje w komputerze.

- Nie, rzadko.

Potem odbywa się standardowa procedura badania, osłuchanie i buzia z patyczkiem w środku. Okazuje się, że lala jest zdrowa. Przed wyjściem dostaje naklejkę i koronę z napisem Dzielny Pacjent.
Na koniec lekarz informuje:

- Jutro będzie nieczynne muzeum.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 30.01.2012, 12:59.53

Dla tych, co mają problemy

Kto by pomyślał, że imię naszej córki może kiedykolwiek sprawiać problemy w pisowni. A jednak! Samą zainteresowaną zaczęło to w końcu irytować. No bo ileż to razy można dostawać dyplom, na którym widnieje "Dla Maji Kościelskiej" lub wersja ostrożna "Dla Maja Kościelska".

- Chyba otworzę Szkołę "Mai Kościelskiej" - oświadczyła trzymając w ręku dyplom z letniego obozu.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 30.01.2012, 12:39.26

Mały kotek i jego tragarz

Niosę Krzysia na rękach do metra. Ostatnio zbyt często się to zdarza. Krzyś jest już bardzo ciężki a ja mam coraz mniej siły. Tłumaczę mu więc, że tak dale być nie może.

- Ale ja jestem małym kotkiem - odpowiada czule.

- Ale kocie mamy nie noszą swoich kociaczków. One chodzą same na własnych nogach - tłumaczy bratu Maja.

- No właśnie, przecież nie mogą nieść na łapkach małych kotków, bo potrzebują czterech łap do chodzenia. Krzysiu, pomyśl trochę - próbuję wyjaśnić jak najlepiej.

- Nie myślę. Jestem mencony (zmęczony) i jest mi zimno.

Mróz, który spadł na nas znienacka tej zimy chyba spowalnia myślenie.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 27.01.2012, 18:23.07

Z Nowym Rokiem...

...nowym krokiem.
Przez cały grudzień Krzyś był chory. To była nielada udręka dla mnie. Przez ostatnie miesiące chodząc do przedszkola Krzyś bardzo się zmienił. Potrzebuje towarzystwa, zabaw, zajęć plastycznych, muzycznych itp. Ja nie za bardzo do tego wszystkiego się nadaję, choć bardzo się starałam.

Jednak przyszedł styczeń, katar minął, kaszel zniknął. Nowy rok okazał się zbawienny. A może to ta długa miesięczna przerwa to spowodowała, nie ważne. Ważne, że nadeszły zmiany. Krzyś nie płacze idąc do przedszkola, nie trzyma się mnie kurczowo, tylko sam wchodzi do sali. Panie były tak samo mocno zdziwione jak ja, ale nikt nie narzeka. Jest dobrze. Chyba po prostu chłopak dorasta.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 11.01.2012, 12:31.06

Nasza mała domowa szopka

Krzyś w tym roku bardzo przejął się świętami. Wiszący na ścianie kalendarz adwentowy wypełniony po brzegi żelkami, kwestia kupienia choinki a potem ubieranie jej, prezenty i św. Mikołaj, śpiewanie kolęd oraz najważniejsza osoba wokół której to całe zamieszanie - mały Jezusek. Jezusek zmaterializował się w naszej szopce, którą razem z Mają robiłam na konkurs. Krzyś zadawał dużo pytań i jak się okazało wszystko dobrze zapamiętał.

Któregoś dnia przybiega do nas i woła, żebyśmy poszli z nim do łazienki. Poszliśmy a tam: Maja kapiąca się w wannie z pianą na głowie (czymś na kształt aureoli).

- To jest mały Jezusek (pokazuje na Maję), ja jestem duża Maria (pokazuje na siebie), ty jesteś Józefem (padło na Marka) a ty jesteś Królem (ja).

Każdy zna już swoja rolę w naszej rodzinie.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 10.01.2012, 10:46.43

Praca twórcza

Tego dnia kiepsko się czułam. Leżałam w łóżku a Krzyś jak tylko wrócił z przedszkola władował mi się pod kołdrę. W obawie, że się ode mnie zarazi postanowiłam go usunąć z pola rażenia moich zarazków.

- Krzysiu, a może weźmiesz kartkę i kredki i narysujesz coś ładnego dla mnie. Takie niespodzianki sprawiają wielką radość chorym osobom - poprosiłam w nadziei, że może to zadziała.

Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Wziął długopis, kartkę i zasiadł przy stole w kuchni. Rzucił tylko w stronę Marka w artystycznej zadumie:

- Idź sobie, bo ja tu pracuję.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 10.01.2012, 10:46.43

św. Mikołaj

Jeszcze na długo przed świętami udało nam się znaleźć sposób na to, żeby Krzyś był grzeczny. Wiadomo, że do niegrzecznych dzieci św. Mikołaj nie przychodzi. Może było to perfidne z naszej strony, ale naprawdę działało. Działało, ale przestało. Jakiś tydzień przed świętami Krzyś oświadczył nam, że to on będzie św. Mikołajem, co oznaczało, że o prezenty nie musi się już martwić.

Teraz kiedy jest już po wszystkim myślałam, że wyciągniemy drugiego bata na naszego syna, jakim miały być jego zbliżające się wielkimi krokami urodziny. Niestety, Krzyś od razu powiedział, że nie chce mieć żadnych urodzin, żadnych gości i żadnych prezentów. On jest duży i już. Co najwyżej Maja może mieć swoje urodziny, ale on nie.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 02.01.2012, 9:21.59