kwiecień 2014
grudzień 2013
sierpień 2013
lipiec 2013
czerwiec 2013
maj 2013
luty 2013
styczeń 2013
grudzień 2012
listopad 2012
październik 2012
wrzesień 2012
lipiec 2012
czerwiec 2012
maj 2012
kwiecień 2012
marzec 2012
luty 2012
styczeń 2012
grudzień 2011
październik 2011
wrzesień 2011
sierpień 2011
maj 2011
kwiecień 2011
luty 2011
styczeń 2011
grudzień 2010
listopad 2010
październik 2010
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
czerwiec 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Lekarz
Krzyś i Maja bawią się w lekarza. Każdy z nas bawił się w odgrywanie dorosłych ról, czy to w lekarza, mamę i tatę czy uczniów i nauczycieli. Wiemy zatem, co robi lekarz a co robi pacjent. Lekarz bada a pacjent sprawnie i szybko otwiera buzię i mówi "aaaaa".
No tak, ale moje dzieci bawią się w wersję współczesną. Jak takie trzyletnie dziecko widzi pracę pana doktora? Co jest kluczowe w byciu lekarzem? Jakie rekwizyty są do tego potrzebne? Stetoskop? Termometr? Recepty? Nie. Komputer!
To niesamowite, ale przyglądając się tej zabawie czułam się dokładnie, jak w gabinecie lekarskim. Krzyś siedzi za biurkiem i paluszkiem stuka w klawiaturę, co chwila spoglądając na monitor.
- Kościelska? - pada pytanie w kierunku Mai i jej dziecka (lalki).
- Tak - pokornie odpowiada Maja.
- A płacze? - pyta i jeszcze zanim padnie odpowiedź już coś zapisuje w komputerze.
- Nie, rzadko.
Potem odbywa się standardowa procedura badania, osłuchanie i buzia z patyczkiem w środku. Okazuje się, że lala jest zdrowa. Przed wyjściem dostaje naklejkę i koronę z napisem Dzielny Pacjent.
Na koniec lekarz informuje:
- Jutro będzie nieczynne muzeum.
Autor: 
Dodano: 30.01.2012, 12:59.53
Dla tych, co mają problemy
Kto by pomyślał, że imię naszej córki może kiedykolwiek sprawiać problemy w pisowni. A jednak! Samą zainteresowaną zaczęło to w końcu irytować. No bo ileż to razy można dostawać dyplom, na którym widnieje "Dla Maji Kościelskiej" lub wersja ostrożna "Dla Maja Kościelska".
- Chyba otworzę Szkołę "Mai Kościelskiej" - oświadczyła trzymając w ręku dyplom z letniego obozu.
Autor: 
Dodano: 30.01.2012, 12:39.26
Mały kotek i jego tragarz
Niosę Krzysia na rękach do metra. Ostatnio zbyt często się to zdarza. Krzyś jest już bardzo ciężki a ja mam coraz mniej siły. Tłumaczę mu więc, że tak dale być nie może.
- Ale ja jestem małym kotkiem - odpowiada czule.
- Ale kocie mamy nie noszą swoich kociaczków. One chodzą same na własnych nogach - tłumaczy bratu Maja.
- No właśnie, przecież nie mogą nieść na łapkach małych kotków, bo potrzebują czterech łap do chodzenia. Krzysiu, pomyśl trochę - próbuję wyjaśnić jak najlepiej.
- Nie myślę. Jestem mencony (zmęczony) i jest mi zimno.
Mróz, który spadł na nas znienacka tej zimy chyba spowalnia myślenie.
Autor: 
Dodano: 27.01.2012, 18:23.07
Z Nowym Rokiem...
...nowym krokiem.
Przez cały grudzień Krzyś był chory. To była nielada udręka dla mnie. Przez ostatnie miesiące chodząc do przedszkola Krzyś bardzo się zmienił. Potrzebuje towarzystwa, zabaw, zajęć plastycznych, muzycznych itp. Ja nie za bardzo do tego wszystkiego się nadaję, choć bardzo się starałam.
Jednak przyszedł styczeń, katar minął, kaszel zniknął. Nowy rok okazał się zbawienny. A może to ta długa miesięczna przerwa to spowodowała, nie ważne. Ważne, że nadeszły zmiany. Krzyś nie płacze idąc do przedszkola, nie trzyma się mnie kurczowo, tylko sam wchodzi do sali. Panie były tak samo mocno zdziwione jak ja, ale nikt nie narzeka. Jest dobrze. Chyba po prostu chłopak dorasta.
Autor: 
Dodano: 11.01.2012, 12:31.06
Nasza mała domowa szopka
Krzyś w tym roku bardzo przejął się świętami. Wiszący na ścianie kalendarz adwentowy wypełniony po brzegi żelkami, kwestia kupienia choinki a potem ubieranie jej, prezenty i św. Mikołaj, śpiewanie kolęd oraz najważniejsza osoba wokół której to całe zamieszanie - mały Jezusek. Jezusek zmaterializował się w naszej szopce, którą razem z Mają robiłam na konkurs. Krzyś zadawał dużo pytań i jak się okazało wszystko dobrze zapamiętał.
Któregoś dnia przybiega do nas i woła, żebyśmy poszli z nim do łazienki. Poszliśmy a tam: Maja kapiąca się w wannie z pianą na głowie (czymś na kształt aureoli).
- To jest mały Jezusek (pokazuje na Maję), ja jestem duża Maria (pokazuje na siebie), ty jesteś Józefem (padło na Marka) a ty jesteś Królem (ja).
Każdy zna już swoja rolę w naszej rodzinie.
Autor: 
Dodano: 10.01.2012, 10:46.43
Praca twórcza
Tego dnia kiepsko się czułam. Leżałam w łóżku a Krzyś jak tylko wrócił z przedszkola władował mi się pod kołdrę. W obawie, że się ode mnie zarazi postanowiłam go usunąć z pola rażenia moich zarazków.
- Krzysiu, a może weźmiesz kartkę i kredki i narysujesz coś ładnego dla mnie. Takie niespodzianki sprawiają wielką radość chorym osobom - poprosiłam w nadziei, że może to zadziała.
Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Wziął długopis, kartkę i zasiadł przy stole w kuchni. Rzucił tylko w stronę Marka w artystycznej zadumie:
- Idź sobie, bo ja tu pracuję.
Autor: 
Dodano: 10.01.2012, 10:46.43
św. Mikołaj
Jeszcze na długo przed świętami udało nam się znaleźć sposób na to, żeby Krzyś był grzeczny. Wiadomo, że do niegrzecznych dzieci św. Mikołaj nie przychodzi. Może było to perfidne z naszej strony, ale naprawdę działało. Działało, ale przestało. Jakiś tydzień przed świętami Krzyś oświadczył nam, że to on będzie św. Mikołajem, co oznaczało, że o prezenty nie musi się już martwić.
Teraz kiedy jest już po wszystkim myślałam, że wyciągniemy drugiego bata na naszego syna, jakim miały być jego zbliżające się wielkimi krokami urodziny. Niestety, Krzyś od razu powiedział, że nie chce mieć żadnych urodzin, żadnych gości i żadnych prezentów. On jest duży i już. Co najwyżej Maja może mieć swoje urodziny, ale on nie.
Autor: 
Dodano: 02.01.2012, 9:21.59







