mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
maja -> luty 2006

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.

Maja i dzieci

Maja zaczęła lgnąć do innych dzieci. Na podwórku sama do nich podchodzi, podaje rączkę i wita się. Zawsze coś zagada i przyjacielsko się uśmiechnie.

Dziś na spacerze weszła do "szkolnego autobusu", który kiwa się na boki za 2 zł i z wielkim entuzjazmem zapraszała inne dzieci do środka. Gdy przybywało pasażerów majolkowy śmiech było słychać na pół bazarku. Potem wdrapała się na wielką zaspę ze śniegu, na której siedziało już dwoje starszych dzieci i jak zwykle bez oporów wykrzyknęła:

- Cześć dzieciaki! Cio lobicie?

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 27.02.2006, 14:10.21

Palenie

- Dziadku, po cio paliś? - pyta Maja z zaciekawieniem, po podsłuchanej rozmowie mamy z dziadkiem Jasiem o paleniu papierosów.

- Nie palę. - odpowiada lekko zaskoczony pytaniem dziadek.

- I co ci dziadek odpowiedział? - pyta Marek.

- Duuzio pali.

Kłamstwo wykryte. Dziadek tylko myślał, jak tu wyjść na balkon i sobie zapalić.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 27.02.2006, 13:33.22

Oto my:

- Mama Kasią jest, tata Malek, a ja cólecką. Mama chuda, tata chudy i ja chuda.

Nic dodać, nic ująć.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.02.2006, 8:53.12

Byle do wiosny

Maja grzebiąc w swoim koszu z zabawkami znalazła coś - coś co wzbudziło w niej wspomnienia i plany na przyszłość.

- Dzidziś, cholemka (widzisz, foremka). Wejka teś ma taką.

- Tak, rzeczywiście Werka też ma taką. Ale z foremką będziesz musiała poczekać aż się ciepło zrobi.

- Adzieje mam (nadzieję mam). Wiosna pijdzie, będzie dzień. Mam adzieje.

Stałam w pokoju i prasowałam, a Maja raz na jakiś czas przychodziła do mnie i z założonymi rękami maszerowała wzdłuż deski do prasowania w tą i z powrotem. Za każdym razem wypowiadała poważnym tonem:

- Adzieje mam... adzieje mam...

W końcu raz przyszła i powiedziała:

- Nie mam pejęcia!

Ja też nie mam pojęcia, o co jej chodziło.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 21.02.2006, 19:59.47

Warto być grzecznym

Bezrękawnikowe emocje już trochę opadły. Każda z nas wróciła do swoich zajęć. Maja do zabawy a ja do gotowania. Nagle Maja wchodzi do kuchni:

- Mamusiu, cio to? - pyta trzymając mały przedmiocik w ręku.

- O, to szminka. - mówię zaskoczona, patrząc na małą próbkę.

Była w paczce. Pewnie pani, od której kupiliśmy bezrękawnik dorzuciła mały gratisik. Zrobiło mi się miło, pomalowałam sobie usta i Maja schowała szminkę do mojej kosmetyczki.

Po paru minutach Maja znowu wchodzi z czymś małym w rączce.

- Mamusiu, cio to?

- O, to perfumy. Znowu mała próbka.

- Mamusiu, gziećna biłaś. - i z uśmiechem na twarzy daje mi czułego buziaczka.

No i jak, czyż nie warto być grzecznym?

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 21.02.2006, 19:45.12

Bezrękawnik i inne przyjemności

Pan listonosz przyniósł dziś paczkę z majolkowym bezrękawnikiem. Nabyte na allegro cudo przyszło nadzwyczaj szybko. Maja szybko zainteresowała się paczką, bo tak się jakoś składa wszystkie ostatnio są dla niej.

- Mamusiu, cio to?

- Bezrękawnik dla ciebie.

- Mamusiu, dziękuję! - powiedziała to tak, jakby miała 16 lat, a ja właśnie puściłabym ją na całonocną imprezę.

Mierzyła, chodziła do lustra, odpinała suwaczki.

- O popatrz, tu są kieszonki. - mówię, bo wiem, jak Maja przywiązuje do nich wagę.

- Cio tam moźna śchować?

- Nie wiem, różne rzeczy.

- Mozie siadanko.

- Co? - pytam zdumiała, bo nie wiem czy dobrze usłyszałam. Maja nigdy nie myśli o jedzeniu.

- Mozie małą kanapećke. - odpowiada mi konspiracyjnie na ucho.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 21.02.2006, 18:28.14

Każdy robi wysiłek, na jaki zasłużył

Wróciłyśmy z tesco jak zwykle obładowane zakupami. Wyjęłam wszystkie siatki z wózka i mówię:

- Majku, weź swój plecak i wchodź powoli po schodach. Ja pójdę przodem i zaniosę zakupy do domu. Zaraz po ciebie przyjdę.

Weszłam zdyszana na drugie piętro, zostawiłam wszystko pod drzwiami i schodzę z powrotem. Maja jednak stoi tam, gdzie ją zostawiłam.

- Maja, dlaczego nie weszłaś ani schodka?

- Oj, cieńszko sie jobi. Cieńszko mi.

- Tobie ciężko? To co ja mam powiedzieć? Leń po prostu jesteś. Nie chce ci się wchodzić i tyle.

Zupełnie niewychowawczo biorę dziecko pod pachę i dźwigam je do domu. Maja z uśmiechem i pełnym zadowoleniem mówi do mnie:

- Dzidziś, pecak cimam (widzisz, plecak trzymam).

- Też mi wysiłek. - mówię już zdyszana.

- To mój zisiłek. - mówi poważnie.

- No tak, ale ja dźwigam ciebie.

- To twój zisiłek. - mówi ze śmiechem.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 21.02.2006, 15:16.25

Po prostu "play"

Suszę włosy w łazience. Maja w tym czasie ogląda na komputerze końcówkę Piotrusia Pana. Jak się po chwili okazuje już nie ogląda, bo stoi u mnie w drzwiach z przerażoną miną. Mina jest tak wymowna, że od razu mam przed oczami jakąś wielką katastrofę w dużym pokoju, ale staram się zachować spokój.

- Słucham Maju, co się stało?

Maja stoi, ściska nerwowo rączki i przez długi czas nic nie odpowiada, aż w końcu mówi cichutko:

- Mamusiu, mam pomysł.

- Jaki masz pomysł?

- Wońciłam bajke.

Maja często myli pojęcia "włączyć - wyłączyć" i "wejść - zejść", więc byłam przekonana, że jakimś sposobem wyłączyła baję np. poprzez naciśnięcie "escape". Wchodzę do pokoju i oczom nie wierzę. Bajka rzeczywiście się zaczyna a nie kończy.

- Maju, jak ty to zrobiłaś?

- Tak myśkom jusiałam. - stwierdza, jak by to było oczywiste.

No tak, po co ja się w ogóle pytam. Na pewno usiadła przed komputerem, poruszała myszką, najechała na przycisk "play" i włączyła od nowa. Rzeczywiście, to przecież takie oczywiste.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 21.02.2006, 15:01.34

Samosia

Budzę się dzisiaj rano a przede mną stoi goła Maja. No może nie tak całkiem, bo w pieluszce, ale jednak bez piżamy. Stoi z bodziakiem w ręku i domaga się ubrania. Po chwili przynosi mi resztę swojej garderoby i próbuje sama się ubrać. Ostatnio zrobiła się z niej straszna samosia. Sama się ubiera, sama zakłada kapcie, buty i spodnie od kombinezonu. Sama chce się myć i spłukiwać głowę. Sama wkłada nam torebki z herbatą do kubków i sama zapina sobie pasy w krzesełku, które stoi przy stole. Niestety nie chce sama sprzątać i jeść, bo jak mówi "nie mam siły", "lońćki ma małe mam (rączki za małe mam)" lub "lońćki da duzie mam (rączki za duże mam)" albo po prostu "nie mam lońciek".

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 17.02.2006, 15:41.50

Luki w pamięci

Codziennie rano Maja wylewa z siebie potok słów. Opowiada mi wiele ciekawych rzeczy, nie zawsze mających ze sobą związek. Dziś rano wspominała wczorajszy dzień, ale zapomniała o największej atrakcji. Postanowiłam pomóc jej i przypomnieć.

- Majku, a pamiętasz, gdzie byliśmy wczoraj wieczorem?

- Nie.

- Na ba... - podpowiadam.

- ...zialku.

- Nie, na ba... senie.

- Taak, a basienie! - raduje się Maja już na samo wspomnienie.

- A co tam robiłaś?

- Pywałam! Jak siamolot pytwa. Pepasiam, nie pywa tylko lata.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 15.02.2006, 11:49.21

Informatyka dla zaawansowanych

Maja znalazła sobie nową rozrywkę: komputer rodziców!

- Moge pisiać? - pyta z rozbrajającą minką, jak tylko uruchomi się komputer.

- Tejas moja kolej! - to już forma mniej grzecznościowa.

Obecnie jest na etapie pisania w wordzie. Poznaje literki, cyferki i różne inne funkcje, po których muszę resetować komputer, bo nie wiem, jak przywrócić program do porządku wyjściowego.

Dziś Maja poznała zastosowanie klawisza "back-space". Do tej pory, aby pozbyć się tekstu z ekranu wciskała "enter". W ten sposób, gdy ja obierałam ziemniaki w kuchni, Maja stworzyła 56 stronnicowy dokument.

A oto kilka majolkowych achów i ochów wypowiadanych podczas pisania:

- O popać! O lety (rety)! Pisiałam duzio plocentów (%). O lety! Blee. Tasiuje (kasuję)!!!

***

- Lety! Da duzio (za dużo) tu jeśt. Tasiuje! - zapisawszy całą stronę literką "o".

***

- Mamusiu, a cio to jeśt?

- To jest literka "u".

- O, jubie uuuuuuu! A to , cio to jeśt?

- To jest literka "b".

- Byyyy nie todoba mi sie (nie podoba). Bleee. A to?

- To jest "v".

- O, fał todoba mi sie, jubie fał.

***

- Maju, choć idziemy się kąpać. - stwierdzam po półgodzinnej zabawie.

- Nieee, ploseee (proszę). Jeście tloske, placuje (jeszcze troszkę, pracuję). - mówi błagalnym tonem.

Aha, i warte jest uwagi, że Maja sama z siebie pisze raz palcem prawej a raz lewej ręki. Chyba niedługo będzie trzeba złożyć Majolce jakiś komputer (a jest z czego) :))))

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 13.02.2006, 21:19.25

Znowu o winie

Sobota rano, nadal leżymy w łóżku. Maja znikła nam z oczu i nigdzie jej nie słychać. Krzyczę więc leniwie:

- Maju, gdzie jesteś?

- Kuuuchniiii!

- A co robisz?

- Pacie!

- A na co patrzysz?

- A wino! (na wino)

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 13.02.2006, 10:09.00

Telefon do przyjaciela

Sobota rano, my leżymy sobie jeszcze w łóżku, a Maja już z samego rana wydzwania ze swojego samochodowego telefonu do różnych osób w rodzinie (nawet do Marka, który leży obok mnie).

- Tejaz do dziadka Kazia. Cyk cyk cyk. - wystukuje numer do pradziadka.

- Witaj dziadku Kaziu. Cio śłychać? Djugie pytanie konkujsie: jak jobi piesek?

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 13.02.2006, 9:51.37

Tata wie wszystko

Wybrałyśmy się dziś do tesco, bo półki świecą pustkami. Przechodząc przez dział warzywny Maja zrobiła bardzo cenną uwagę (jak na okoliczności ostatnich wypadków dachowych):

- Mamusiu, po cio ta jampa jusia (po co ta lampa się rusza)?

Spojrzałam w górę i zobaczyłam wiszący nad nami duży reflektor, który trząsł się jak galareta i wydawał niezbyt przyjemne dźwięki. Postanowiłam, że robimy szybko zakupy i wychodzimy. Musiałam jednak udzielić Mai jakiejś odpowiedzi na zadane pytanie, bo bombardowała mnie nim co chwila.

- Nie wiem Maju i wolę nie wiedzieć.

- Tata wjóci domu to pytam (tata wróci do domu to zapytam).

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 10.02.2006, 16:03.27

Czułości w stylu Teselskich

Maja pyta mnie z szyderczym uśmieszkiem:

- Moge źjeść nosek?

W tym samym momencie mój nos znajduje się między jej zębami i (do prawdy!) Majka gryzie mnie nie czekając na moją odpowiedź.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 07.02.2006, 15:06.29

Gdy po dobroci nie pomaga...

Maja przechodzi do ostrzejszych słów. A było to tak:

Przyszły dzisiaj do nas Zosia i Werka. Maja zawsze obiecuje, że będzie grzeczna, nie będzie się z Werką ani kłócić ani bić i będzie pożyczać jej swoje zabawki. Oczywiście od słów do czynów daleka droga. Początki zabawy zawsze są obiecujące, ale koniec pozostawia dużo do życzenia. Zazwyczaj dochodzi między dziewczynami do rękoczynów i ta z nas, która jest gościem, bierze dziecko pod pachę i wychodzi grzecznie mówiąc "pa pa", "fajnie było" :) i przeważnie jestem to ja.

Dziś było podobnie. Maja wyrywała Werce zabawkę, Werka krzyczała "to moje!", na to Maja w płacz, zacisnęła zęby i "nie! to moje!". Potem upadek na ziemię. Majka znowu w płacz, bo teraz ją jeszcze boli. W końcu przeszła do perswazji słownej:

- Do Ziosi!!! - krzyczy na Werkę pokazując jej palcem, gdzie ma iść - do Ziosi!

Ale nerwy puściły:

- Do pana!

Tak Maja krzyczy na niegrzecznego psa swoich dziadków.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 03.02.2006, 18:20.39

Zawiłości wirtualnej rzeczywistości

- Nie chce do melina skepu - żali się Maja siedząc u mnie na kolanach.

- Ale Majku, nie musimy iść do merlina, bo to jest sklep internetowy. Wystarczy, że usiądziemy przed komputerem, kilka razy klikniemy myszką i po zakupach. Tylko potem trzeba zapłacić, jak to w sklepach bywa. Ale też możemy zrobić to za pomocą komputera. Zrobimy po prostu przelew.

- Ciemu celef?

- No bo zobacz, mama i tata mają konto w banku. Tam mamy pieniążki. Możemy dostać się do tego banku przez internet i zapłacić za różne rzeczy. Nie musimy mieć pieniędzy papierowych ani metalowych, żeby za coś zapłacić. Jakaś pani lub pan w banku zapłacą za nas odejmując daną kwotę z naszego konta. Po to mamy pieniądze na koncie.

- Nie maś koncie banku... - sprzeciwia się Maja - tylko a półce (na półce).

Autor:

komentarze(3)

Dodano: 03.02.2006, 14:21.43

Kąpielowe igraszki

Leżę sobie w wannie. Odpoczywam po całym dniu. Wreszcie chwila tylko dla mnie... Ale do łazienki wchodzi Maja. Z uśmiechem podchodzi do wanny i moczy paluszki w wodzie:

- Dobla - mówi z miną eksperta.

- Tak, dobra. Ciepła, taka akurat. - dodaję.

- Chceś bazawki (zabawki)? - pyta z błyskiem w oku.

- Nie, dziękuję.

- Ciemuuu?

Ostatnio kąpiel kojarzy się Mai z nie mającą końca zabawą w pianie i poszukiwaniem zagubionych w niej ludzików. Pewnie mi też chciała zafundować taką przyjemność :)

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 03.02.2006, 14:04.35

Domowa dyktatura

Jesteśmy wszyscy troje po sytym obiedzie. Wszyscy mamy pełne brzuchy. Jak w takich sytuacjach każą specjaliści, próbujemy w spokoju wypić herbatkę i powoli zacząć trawić. Maja przewidziała dla nas chyba inne zadanie:

- Śpsiontnąć wsiśko! - powiedziała rozkazującym tonem wskazując swój i nasze talerze.

Nieładnie Majeczko, nieładnie. Po kim te zapędy?

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 01.02.2006, 21:51.12

Rozmowa formalna

Dzisiaj odwiedziły nas dwie panie ze spółdzielni w celu dokonania oględzin naszego mieszkania po tych wielkich mrozach (a jest co oglądać). Maja postanowiła zdać z tego relację tatusiowi, który właśnie w tym momencie był w pracy. Zadzwoniła do niego ze swojego samochodowego telefonu.

- Cieść tato, Maja Teselska. Dwie panie biły (były). Na jazie, pa.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 01.02.2006, 18:10.35