kwiecień 2014
grudzień 2013
sierpień 2013
lipiec 2013
czerwiec 2013
maj 2013
luty 2013
styczeń 2013
grudzień 2012
listopad 2012
październik 2012
wrzesień 2012
lipiec 2012
czerwiec 2012
maj 2012
kwiecień 2012
marzec 2012
luty 2012
styczeń 2012
grudzień 2011
październik 2011
wrzesień 2011
sierpień 2011
maj 2011
kwiecień 2011
luty 2011
styczeń 2011
grudzień 2010
listopad 2010
październik 2010
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
czerwiec 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Łobuziak
To, że Krzyś będzie łobuziakował wiemy nie od dziś. Zawadiacki uśmiech, świdrujące oczka, pół zęba na przedzie to wszystko razem wzięte składa się na obraz małego diabełka. Jak chce to jest grzeczny, tulaśny i całuśny. Towarzyski? Oczywiście. Jak tylko ktoś do nas przychodzi to zawsze otwiera pierwszy drzwi i wita swoim słodkim "hej, hej". Potem gościom nie daje spokoju. Pokazuje nowości, przynosi książeczki, zachęca do zabawy pociągiem. Czego tu chcieć więcej? Może tego, żeby nauczył się sprzątać po sobie wieczorem?
Wczoraj przeżyliśmy jedną z wielu krzysiowych histerii ale postanowiliśmy, że będziemy nieugięci. Rezultat? Zachrypnięty Krzyś... i to chyba na tyle.
- Krzyś, odnieś proszę zabawkę na miejsce.
- Nie - odpowiada stanowczo.
- Nie to nie, to ja ją wyrzucam.
- NIEEE! - wrzeszczy purpurowiejąc na twarzy.
- No to weź i odnieś na półkę - tłumaczymy spokojnie.
- Nie.
- No to ja idę do śmietnika.
- NIEEEEE! - krzyczy wieszając mi się na nogach.
- To odłóż na miejsce.
- NIEEEEE!
I tak sprzątaliśmy chyba ponad pół godziny jak nie dłużej. Żadnej zabawki nie ruszył nawet palcem. Niektóre pochowaliśmy do naszych szaf a inne skończyły na klatce schodowej. Nic go nie ruszyło, zupełnie nic. Nie wiem, co myśleli sobie sąsiedzi, bo oczywiście oprócz "nie" Krzyś krzyczał jeszcze "auaaaa". Pocieszam się tylko tym, że jak spojrzę do notatek z 2006 roku to tak jakbym przeżywała jakieś deja vu. Nie wiem tylko, czy sąsiedzi skojarzą te dwa fakty ze sobą.
Autor: 
Dodano: 08.02.2011, 14:53.52
Bywalczyni
- Maja, to puść coś - prosimy podczas obiadu o jakąś przygrywkę do tzw. kotleta.
- Dobra, tylko nie patrzcie. Coś wybiorę - odpowiada buszując w naszych płytach.
- Może jakiegoś "Wodeckiego Europy" (niektórzy tak określają Stinga)... - podsuwa Marek.
- Nie... Michaela Jacksona - śmieje się Maja.
- A skąd ty takiego znasz? - dziwimy się oboje, bo na pewno nie z domu.
- Bywa się na obozach to się zna - kwituje Maja.
No proszę.
Autor: 
Dodano: 08.02.2011, 14:24.20







