mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
maja -> marzec 2006

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.

"A ja rosnę i rosnę..."

Zrobiłam sobie przyjemność i kupiłam sobie poncho. Jakiś czas temu przyszło paczką i od tego czasu leży na wierzchu, żebym mogła sobie na nie w każdej chwili popatrzeć i nacieszyć oko. To taki mój sposób na przywołanie wiosny.

Maja obserwuje mnie z uwagą, jak kolejny raz stoję i podziwiam swoje wełniane cudo:

- Jak będe dolosła to psyjdzie dla mnie ponco. Jak będe dolosła będe wysoka jak... jak... papilus - i pokazuje na nasz trzymetrowy kwiatek.

Maja przyzwyczaiła się już do internetowych zakupów i przychodzących paczek. Ja niestety nie mogę przyzwyczaić się do myśli, że moja córka może być kiedyś wysoka jak papirus, który już ledwo nam się mieści w miejscu, w którym stoi.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 27.03.2006, 16:25.07

Nie do wiary

- Sama nie moge systkiego nalaz uwiezyć (sama nie mogę wszystkiego naraz uwierzyć).

Zdanie to wypowiadane jest kilka razy dziennie w przeróżnych sytuacjach i okolicznościach.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 27.03.2006, 14:50.16

Moda lat 80-tych

No cóż, modę inspirowaną latami 80-tymi widać nie tylko w witrynach sklepowych, ale również na naszych dzieciach. Mam na myśli naszą Maję i Zosi Werkę. Na pierwszym wspólnym wiosennym spacerze dziewczyny wystąpiły w kreacjach właśnie po Zosi. Maja w kombinezonie (mały kosmonauta), Werka zaś w dżinsach i kurteczce.

Zapraszam na foto

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 25.03.2006, 15:35.18

Wychowanie komunikacyjne

Chodzi Maja po mieszkaniu i co chwila włącza tajemnicze przyciski na ścianach. Włącza, stoi i czeka. Po chwili idzie dalej i znowu włącza coś niewidzialnego. Coś mi się wydaje, że przez nasze mieszkanie przechodzi wielkie skrzyżowanie dwóch głównych ciągów komunikacyjnych: Kuchnia - Pokój Mały oraz Salon - Klatka Schodowa. A Maja grzecznie stoi i czeka na zielone światło.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 24.03.2006, 18:34.10

Problemy z wymową

Maja już tak ma, że jak w wyrazie jest literka "f" to wymawia "ch" i na odwrót - jak jest "ch" to zamienia na "f". Staramy się przy każdej pomyłce poprawiać ją. Dzięki naszemu "gnębieniu" nie mówi już "choka" czy "samofód" tylko "foka" i "samochód". Ale ile się od nas nasłuchała i ile musiała się naćwiczyć to tylko my wiemy. I właśnie czasami przy innych ćwiczeniach powstają takie sytuacje:

- Cio to?

- Dezodorant.

- Dolant - powtarza Maja.

- Nie, dezo...dorant - poprawiam ją.

- Dolant.

- Powiedz: dezo.

- dezo.

- A teraz: dorant.

- dolant.

- Dobrze. A teraz cały wyraz: dezodorant.

- SAMOCHÓD!!! - krzyczy uradowana Maja.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.03.2006, 19:58.44

Bajki Majki

Siedzi Maja na szafce i opowiada mi bajki.

"Biłaś mała, mamo. Nie dostałaś tego pezentu. Biłaś mała i piłaś mlećko. Siedziałaś na ziółwiu i cimałaś młotek. Zgoda? To śmieśne biło, hi hi hi."

"Biłaś cięsto mała, mamusiu i siedziałaś w łóziećku. I ja dawałam ci mlećko. Piłaś i piłaś. To biła śmieśna bajka."

"Biłaś mała to cięsto kompałaś się w wodzie. Nie w bocie (błocie) tylko w wodzie."

Cały czas siedzi i produkuje nowe bajki, a ja nie nadążam ich zapisywać.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.03.2006, 13:40.50

Taka jest kolej rzeczy

- Mozie soliczek posiuje (może stoliczek się popsuje)... Mozie ksiesełko posiuje... - duma Maja siedząc i patrząc na wyżej wymienione sprzęty.

- A dlaczego coś ma się popsuć? - pytam zdziwiona.

- Bo tak jest. Tak bywa.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.03.2006, 13:00.18

Kulturalnie

Staramy się, w miarę możliwości, jak najczęściej poprawiać Maję, gdy coś źle mówi, lub robi to w niewłaściwy sposób. Jeszcze do niedawna słyszeliśmy od siedzącej na sedesie Mai "Idź siobie!". Teraz pyta tylko "Mozieś wyjść?" Była to wielka kulturalna rewolucja.

Wczoraj Maja postanowiła wykorzystać to, czego już się nauczyła.

Łazienka. Maja siedzi i robi siusiu. Ja czekam aż skończy. Wchodzi Marek:

- Wiesz, ja idę się położyć - mówi strasznie zmęczony burzliwym dniem.

- Dobra, idź idź - odpowiadam.

- Nie "idź" tylko "mozieś wyjść" - poprawia mnie pełna kultury Maja.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.03.2006, 8:41.39

Unisex

Maja powoli zaczyna łapać zakupowego bakcyla. Sklepów spożywczych nadal nie lubi, ale przekonuje się do tych z ubraniami. Chodzi za mną oddalona jakieś 3-4 metry i przebiera między wieszakami. Raz na jakiś czas tylko słychać:

- Mamusiu, todoba ci to (podoba ci sie to)? Mi todoba sie. A to, todoba?

Czasami zdejmie sobie coś z wieszaka, przyłoży do siebie i pyta:

- Mamusiu, pasiuje mi?

Ostatnio trafiła do działu męskiego w poszukiwaniu czegoś fajnego dla tatusia. I znowu słyszę jej wołanie:

- Mamusiu, choć!

- O co chodzi Maju?

- Pać, pódnićka (spódniczka). Todoba mi sie. Pasiuje? - pyta przykładając do siebie męskie bokserki.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 23.03.2006, 8:24.20

Po nazwisku, proszę

- Ale ty jesteś Zosia-Samosia - mówi dziadek Jasio do Mai.

- Nie, tylko Maja - odpowiada oburzona Majolka

- Maja-Samosia - poprawia dziadek.

- Nie, Maja Teselska.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 17.03.2006, 10:31.00

Słówka...

...które doprowadzają nas do śmiechu:

- bankinon (badminton)

- forpietan (fortepian)

- macielacie (macie rację)

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 16.03.2006, 15:25.39

Videofon

Maja rozmawia z ciocią Zosią przez telefon:

- Co robisz Maju? - pyta Zosia.

- Maluje famastami - odpowiada Maja pełna przejęcia.

- A jakim kolorem?

- Tym - Maja pokazuje na brązowy flamaster - ten alepszy (najlepszy).

No cóż, może niedługo nabędziemy kamerkę i nie będzie niedomówień.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 16.03.2006, 15:17.38

Oddelegowany

Jak zwykle rano i tym razem Maja przyszła do nas do łóżka:

- Maś dla mnie miejście? - pyta zdejmując kapcie.

- Ho, ho, ho! Czy ja mam dla ciebie miejsce? A gdzie jest twoje miejsce? - pytam żartobliwie.

- Tam, za tatusiem.

Położyła się między Markiem a ścianą. Mości się i mości. W końcu Marek pyta:

- Może chcesz trochę kołdry?

- Nieee, kocikiem psiklije.

Wygląda na to, że ułożyła się dobrze. Po chwili okazuje się, że jednak czegoś jej jeszcze brakuje do szczęścia.

- Tatusiu, ja tu z mamusią stanę (zostanę) a ty śniadanko źlób.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 12.03.2006, 12:15.54

Boli brzuszek

Z łazienki dochodzi mnie wołanie Mai:

- Maaamooo, ponióc (pomóc).

"Pewnie znowu wpadła do toalety" myślę sobie. Zawsze wtedy woła "latuunkuuu!". Przychodzę, więc do niej i widzę skrzywioną minę.

- Maju, co się stało?

- Boli bziusiek. Pocimaś?

Przyłożyłam swoją ciepłą rękę do jej brzuszka i pytam:

- A dlaczego cię boli?

- Nie wiem.

- Może za dużo bananów zjadłaś?

- Nieeee - odpowiada z tradycyjną dla siebie miną powątpiewania - nie da (za) duzo bananów tylko mozie... mozie... da duzie śniadanko zjadłam. Albo da duzio losołku. Tak, losołku da duziu.

No tak, nasz Tadek - Niejadek mówi, że za dużo zjadł. Ciekawe, ciekawe. A od rosołku to chyba mnie zaraz brzuch rozboli, bo zjadłam swoja miskę i jak zwykle pół majolkowej.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 10.03.2006, 14:30.23

Komputerek

Maja ma swój własny komputer. Jak na prawdziwego informatyka przystało, złożyła go sobie sama. Jest to mały kalendarzyk z przewracanymi stronami, oparty pod kątem prostym o doniczkę z kwiatkiem. Klawiaturę stanowią wypisane dni miesiąca.

- Mamusiu, choć zie mną. Choć, choć mojego komputelka - mówi do mnie ciągnąc mnie za rękę, tym samym odrywając mnie od mojego komputerka.

- Już idę. O co chodzi?

Siadamy obie na łóżku - Maja przed swoją super maszyną.

- O, nie ma miśki. Dzie jeśt moja miśka?

- Zobacz, chyba tam leży - i pokazuję palcem na połówkę plastikowego jajka z niespodzianką.

- A nie! To jajko. Kawałek jajka. To nie będzie miśka. Ośtatnio to biła miśka, nie dziękuję - i biegnie do siebie do pokoju w poszukiwaniu nowej.

- O jeśt! Jeśt miśka!

Znowu razem zasiadamy i Maja zaczyna prezentację.

- Klik, klik. Syzyk muse (krzyżyk muszę) - mówi pokazując paluszkiem na prawy górny róg swojego ekranu.

- Klik, klik i pendzelek i a falby i lysuje juś. To jeśt mój lysunek. Juś a salt (już na start) - pokazuje na lewy dolny róg - i juś wyłonciam. Juś nie ma lysunku mojego. Juś źniknoł.

Maja ostatnio poznaje Painta.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 10.03.2006, 10:02.01

Zguba

Po kąpieli Maja siedzi na łóżku i zakłada skarpetki. Ja w tym czasie staram się szybko i niepostrzeżenie założyć jej kapcie.

- Maju, a gdzie jest drugi kapeć? - dziwię się, bo gdzieś tu był.

- Kapeć... mozie... mozie... mozieee jeśt... ziajenty (zajęty)!

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 08.03.2006, 21:44.02

Dzień Kobiet

Jak tylko Marek przyszedł do domu Maja pobiegła do niego z niespodzianką:

- Plose, to dla ciebie. - i wręczyła mu jeszcze ciepły rysunek.

- Ojej, to dla mnie. Dziękuję. - odpowiedział uradowany tata.

Szybko jednak okazało się, że to nie był bezinteresowny gest z Mai strony.

- A po cio nie maś dla mnie kfiatka, jak i mamy (jak i DLA mamy)?

- A dlaczego miałbym mieć dla ciebie kwiatek? - Marek udaje, że nie wie, o co chodzi.

- Dzie twój pecak (gdzie twój plecak)? - dopytuje się lekko już zaniepokojona Majolka.

- Tu leży. A czego szukasz?

- Cio jeśt ślotku?

- W środku są kefiry, sok, wino...

- Ja nie pije. Ja pije siocek (soczek). - stwierdza poważnie.

Trochę to szukanie jeszcze potrwało, ale w końcu dostała - kwiatek w doniczce. Ja też dostałam. Ale Maja, w odróżnieniu ode mnie, co chwila podchodziła do swojego i tuliła się do niego.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 08.03.2006, 21:36.23

Włos

Co może skutecznie zniechęcić Maję do kąpieli?

- Włos!!! Mamusiu, tu jeśt włos. - oznajmia pokazując palcem w brodziku na coś, czego ja nie widzę.

- No jest włos. I co z tego? Zaraz go nie będzie.

- Nie chce kompać!!!! - i z krzykiem wybiega z łazienki.

Po udanej operacji polegającej na wyjęciu przeze mnie 4 cm włosa spod prysznica, znowu uśmiechnięta Maja wraca do łazienki.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 07.03.2006, 21:02.07

Wszystkie oczy skierowane na Maję

Maja siedząc wysoko na zjeżdżalni:

- Wsiści gotowi? Paćcie na mnie!!! Ziuuuuu.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 07.03.2006, 12:54.17

Bajka dla chorego

Marek nam się przeziębił i w odróżnieniu od Mai zapadł w popołudniową drzemkę. Jak tylko się obudził Maja postanowiła go trochę pokrzepić i przeczytać mu bajkę. Najpierw obłożyła tatusia z każdej strony maskotkami, następnie przyniosła książeczkę i zabrała się za czytanie:

- Zima. Miś ulepił banwana. Ma ciepłe butki i ciepłe niewićki (rękawiczki). A tu jest mafefka (marchewka). Na nosie. I lusił w dlogę.

A teraz śpiewa mu piosenkę czytając z nut:

- Nutyyy, nutyyy. Nutyyy, nutyyy.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 05.03.2006, 16:58.06