mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
maja -> kwiecień 2011

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.

Me, Myself and I

Początkowo Krzyś mówił o sobie "ty". Na pytania typu: "Krzysiu, a kto tak nabałaganił?" zawsze padała szczera odpowiedź: "ti".
Potem wszystko, co było z nim związane było "moje", również o sobie samym mówił "mój".
Nastąpił w końcu moment, kiedy Krzyś zaczął nazywać samego siebie "mi".
Ostatecznie jednak tuż przed świętami pojawiła się forma "ja" i mam nadzieję, że już zagościła na stałe.

- Hej! Mama! Ja! Hej! Mama! Ja! - usłyszałam podczas przedświątecznego odkurzania dziecięcego pokoju. Maja z Krzysiem siedzieli w tym czasie na dywanie i budowali z klocków. Kiedy odwróciłam się na okrzyki dobiegające za mną okazało się, że rura od odkurzacza uderza Krzysia w głowę i chyba mu to przeszkadza.

I tak oto pojawiło się krzysiowe "ja".

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 26.04.2011, 11:51.03

Trudne słówka

Jak się okazuje nawet dla dzieci język polski może być trudny do nauki. Znacznie lepiej idzie Krzysiowi powtarzanie słów po angielsku niż po polsku. Codziennie jednak przybywa nowych słówek w krzysiowym słowniczku. Ale jest jedno, które wciąż wypowiadane jest niepoprawnie i strasznie drażni pewną osobę w naszej rodzinie.

- Krzysiu, powiedz "oko" - prosi brata Maja.

- Oko - odpowiada bezbłędnie.

- Nos - prosi dalej.

- Noś.

- Nóż

- Niós.

- Sól.

- Siój.

- Mama.

- Mama.

- A powiedz "Maja".

- Jaja - pada natychmiastowa odpowiedź.

Patrzę, jak Maja zrezygnowana i zła jednocześnie odchodzi od stołu i przez zaciśnięte zęby mówi:

- Trzeba go nauczyć, bo nie wytrzymam.

Całe szczęście tydzień temu już się to zmieniło.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 21.04.2011, 13:59.48

Smarkaty bobasek

Krzyś już od jakiegoś czasu przeżywa fakt, że nasza koleżanka Agnieszka ma urodzić dzidziusia. Za każdym razem, kiedy wychodziliśmy na spacer dopytywał się, czy idzie z nami Eka (Agnieszka).

- Nie, dziś z nami nie idzie, bo jest w szpitalu - odpowiadałam zgodnie z prawdą.

- Eka, nie ma dom? Eka dudu (dzidziuś), ijo ijo (sygnał karetki) - opowiadał zawsze to samo, czasami tylko w innej kolejności.

Dziś, kiedy już wie, że małe "dudu" się urodziło wziął znikopis i kazał mi je narysować. Użyłam więc swojego wielkiego talentu artystycznego i naszkicowałam pięknego pulchnego bobaska. Krzyś przejął ode mnie pisak i dorysował maleństwu coś na twarzy.

- Dil! (gil!) - oświadczył z zadowoleniem. - Dudu dil!

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 21.04.2011, 13:34.37