kwiecień 2014
grudzień 2013
sierpień 2013
lipiec 2013
czerwiec 2013
maj 2013
luty 2013
styczeń 2013
grudzień 2012
listopad 2012
październik 2012
wrzesień 2012
lipiec 2012
czerwiec 2012
maj 2012
kwiecień 2012
marzec 2012
luty 2012
styczeń 2012
grudzień 2011
październik 2011
wrzesień 2011
sierpień 2011
maj 2011
kwiecień 2011
luty 2011
styczeń 2011
grudzień 2010
listopad 2010
październik 2010
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
czerwiec 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Sprawy bardziej przyziemne
Podczas powitania papieża na lotnisku w Warszawie najważniejsze dla Mai i najbardziej godne uwagi było to, dlaczego papieżowi wręczono kwiatki i dlaczego tak szybko mu je zabrano.
- Mamusiu, okaz (pokaż) mi, kto zablał papiezowi kfiatki.
Autor: 
Dodano: 28.05.2006, 15:26.44
Cudowne rozmnożenie
- Mamusiu, a ciemu tam są dwa papieze? - pyta Maja, pokazując na ołtarz, na którym wśród najwyższych osobistości polskiego Kościoła znajduje się papież Benedykt XVI.
Dla Mai "dwa" oznacza dwa i więcej, a panów w czerwieni było dużo i tylko wprawne oko widziało, że jeden z nich miał inne nakrycie głowy.
Autor: 
Dodano: 28.05.2006, 15:14.05
Pieśni, piosenki, piosneczki
- Mamusiu, o cim oni śpiewajom? - pyta Maja zapatrzona w telewizyjną mszę na Pl. Piłsudskiego.
- To są takie pieśni kościelne. Trudno jest mi powiedzieć dokładnie o czym.
Po jakimś czasie Maja widząc, że i ja coś nie coś podśpiewuję zaintonowała własną piosenkę:
- Tę sółke tólom tu widzimy zowiom Majooooom, syscy Maje znajom kochajoooom, Majuuu tatatam, fiat okazujonc naaam.
Autor: 
Dodano: 28.05.2006, 15:00.53
Serek i inne przyjemności
Co można zastać w kuchni, gdy zostawi się dziecko sam na sam z łyżeczką i serkiem waniliowym? Otóż same niespodzianki. Jeżeli z kuchni nie dochodzą żadne odgłosy, to znaczy, że albo śpi albo broi. Jeżeli, zaś dochodzą śpiewy to może oznaczać tylko świetną zabawę.
Wchodzę do kuchni i oczom nie wierzę. Moje super grzeczne dziecko (nikt nie może się nadziwić, jaka Maja jest grzeczna, układna, uprzejma i wychowana) po łokcie wysmarowała się serkiem (nie oszczędziła również stołu - istna ślizgawka), dłonie ma splecione i uważnie nasłuchuje, jaki wydają dźwięk po zaciskaniu (typowo błotny).
- Maja! Co ty zrobiłaś? Miałaś jeść ten serek, a nie babrać się w nim. Jak ty się zachowujesz? - mówię starając się opanować nerwy.
- Jak dziecko - odpowiada z uśmiecham.
Autor: 
Dodano: 26.05.2006, 13:53.54
Dzień Mamy
- Zobacz, w końcu przestało padać. Chyba wyjdziemy na dwór - rzucam propozycję nie do odrzucenia, bo nie wiadomo, jaka pogoda będzie za 10 minut.
- Tak - Maja kiwa stanowczo głową. - Kupimy kfiatki.
- Tak, dla babci Eli i babci Krysi. - odpowiadam.
- Tak i a mamy. Mozie lózie, nalbo (albo) mozie tulipany - duma głośno Maja. - Będzie ci weselej. Jest dzień mamy i sie skońci, a ja nie kupiłam kfiatka a mamy.
Autor: 
Dodano: 26.05.2006, 10:46.35
Wyobraźnia
- Mamo, mozes podać mi sampon?!!!
Odwracam się zdziwiona, bo Maja zdaje się być na środku dywanu i po co jej tam szampon. Patrzę, a moje dziecko stoi w pudełku po klockach duplo i masuje sobie głowę.
- Ojej, ale ja nie wiem, gdzie jest szampon - mówię zdziwiona, ale zaraz przychodzi mi pomysł do głowy. Podaję jej stojące obok mnie jakieś pudełeczko. - Proszę, oto szampon, już znalazłam.
- Nieee, to są kostecki a pieska - krzyczy Maja przerażona.
Oj, pomyliłam się. Szukam więc wzrokiem czegoś innego. Jest! Dwa złączone ze sobą klocki na pewno będą dobre.
- Proszę, mam już szampon.
- Nieee, to jest takie psik psik do kfiatów.
Znowu nie trafiłam :(
- Ja myje nogi i psiecies musze umyć cimś głowe! Oć mamo ze mną, ja ci okaze - mówi ciągnąc mnie do swojego pokoju. - Sampon jest w innym pudełku. O tu, zobac.
No tak, jak mogłam na to nie wpaść. Plastikowe jajko po niespodziance. Mamy tego dziesiątki w domu i służy do wszystkiego.
Autor: 
Dodano: 25.05.2006, 15:51.31
Administrator sieci
Wchodzę do pokoju, a obok komputera stoi Maja. Jej mina nie mówi mi nic dobrego. Chyba coś zbroiła. Nagle, kątem oka widzę, jak na monitorze pojawia się wiadomość, że komputer zaraz się zamknie i w tym momencie słyszę, jak przestaje pracować.
- Maja, dlaczego wyłączyłaś mi komputer? - pytam zdenerwowana, bo znowu sama coś majstrowała.
- Bo ty juś nie chceś sie nim bawić - odpowiada zadowolona.
Autor: 
Dodano: 24.05.2006, 13:24.35
:)
- O, Maju bardzo dziękuję - mówię do mojej małej pomocnicy.
- Nie ma ciego za co - odpowiada z uprzejmością.
Autor: 
Dodano: 24.05.2006, 13:18.34
Ktoś musi wyjść, żeby zostać mógł ktoś
Po wczorajszej imieninowej wizycie u Werki pozostały już nam tylko miłe wspomnienia. Dziewczynki, jak zwykle, żegnały się czule i w uściskach. Były buziaczki i tulańce. Kiedy drzwi się otworzyły i czas już było wychodzić Maja podeszła do Werki i z powagą powiedziała:
- Welka, ty nie wychodziś... tylko ja.
Autor: 
Dodano: 18.05.2006, 8:06.03
Wielkość jest względna
Maja siedzi u mnie na kolanach i drażni się ze mną. W pewnym momencie podnosi moja bluzkę do góry i z radością krzyczy:
- O popać, twój bziusiek!!! Popać a dół. Tu jest twój bziusiek.
Wszyskiemu przygląda się siedzący obok Marek.
- Tak, to jest mamy brzuszek. A czy ty wiesz, że kiedyś się w nim mieściłaś?
Maja myśli chwileczkę. W końcu odpowiada kręcąc głową:
- Nieee, a duzi jest na mnie (za duży jest dla mnie).
Autor: 
Dodano: 17.05.2006, 8:24.11
Z całego serca
Zosia ma dziś imieniny. Maja o tym wie i pamięta. Mniej więcej raz na godzinę wymyśla nowy prezent dla swojej ulubionej cioci. Przeważnie są to różne rysunki i laurki. Jednak przed chwilą rozłożyła na dywanie ściereczkę w kratkę i zaczęła układać na niej swoje kolorowanki.
- To jest plezent a Ziosi. Takie alepsze (najlepsze) ksiązecki.
Na samą górę położyła jeszcze czerwoną kredkę i prezent był już gotów do zapakowania.
Autor: 
Dodano: 15.05.2006, 11:12.50
O srogiej zimie trudno zapomnieć
- Musiś duzio jeść, jak cesz pszespać duzią zime - radzi mi Maja patrząc, jak leniwie zjadam leniwe.
Czyżbym już miała zacząć odkładać zimowy tłuszczyk? Dopiero wiosna!
Autor: 
Dodano: 09.05.2006, 20:59.49
Samodyscyplina
W kwiaciarni.
Maja chodzi miedzy różnymi doniczkami i kwiatkami i tak oto sama do siebie mówi po cichutku:
- Nic... nic... nic... nie dotykać.
Autor: 
Dodano: 04.05.2006, 13:17.35
Domowa demokracja
- Słuchajcie, co wolicie na obiad: rosół czy pomidorową? - pytam, żeby potem nikt nie marudził.
- Ja wole ciasto - odpowiada Maja wyglądając zza segregatora ze słodkimi przepisami.
Autor: 
Dodano: 02.05.2006, 18:17.36







