kwiecień 2014
grudzień 2013
sierpień 2013
lipiec 2013
czerwiec 2013
maj 2013
luty 2013
styczeń 2013
grudzień 2012
listopad 2012
październik 2012
wrzesień 2012
lipiec 2012
czerwiec 2012
maj 2012
kwiecień 2012
marzec 2012
luty 2012
styczeń 2012
grudzień 2011
październik 2011
wrzesień 2011
sierpień 2011
maj 2011
kwiecień 2011
luty 2011
styczeń 2011
grudzień 2010
listopad 2010
październik 2010
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
czerwiec 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Kawał baby
W drodze powrotnej z długiego weekendu. Oboje staramy się wytłumaczyć Mai na czym polega poczucie humoru, z czego można się śmiać, i że istnieje różnica między śmianiem się z kogoś a uśmiechaniem się do kogoś.
- Maju, na przykład może być taki dowcip, z którego można się śmiać - i tu opowiadam kultowy już kawał, z którego ja sama śmiałam się w przedszkolu chociaż nie do końca rozumiałam o co chodzi.
"Przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie.
Lekarz pyta: Co pani jest?
A żaba na to: Coś mi się przykleiło do pupy."
Majka w śmiech. Zaczyna powtarzać dowcip w kółko, powoli wszystko zaczyna jej się mylić, wychodzą różne wersje, ale cały czas śmieje się do rozpuku.
- No to jutro Maja będzie gwiazdą w przedszkolu. Zabłyśnie znajomością dowcipu - szepczemy do siebie rozbawieni całą sytuacją.
- A potem na dywanik do pani dyrektor - mówi Marek snując już naszą najbliższą przyszłość.
Nagle z tylnego siedzenia dochodzi nas rozbawiony głosik:
- Pszychodzi pani dylektol do lekarza...
Autor: 
Dodano: 07.05.2008, 22:25.24
Rewolucja w tesco na... monopolowym
Tesco. Dział monopolowy. Ja wybieram wina, Maja siedzi w wózku sklepowym. W koło kręci się więcej ludzi niż zwykle (nie to, żebym ciągle bywała na monopolowym), tegoroczni maturzyści skończyli właśnie rok szkolny. Sami rozumiecie co się tam działo :) Nagle z mojego wózka dochodzi mnie głośne wołanie:
- Mamooo! Znalazłam to, co piłam na implezie u Lilki!
Palec dziecka wskazuje na regał z winami białymi, czerwonymi a może różowymi... sama już nie wiem. W końcu gdzieś daleko, daleko, przy samej podłodze na końcu stoiska widzę szampan Piccolo.
Autor: 
Dodano: 07.05.2008, 21:48.35







