kwiecień 2014
grudzień 2013
sierpień 2013
lipiec 2013
czerwiec 2013
maj 2013
luty 2013
styczeń 2013
grudzień 2012
listopad 2012
październik 2012
wrzesień 2012
lipiec 2012
czerwiec 2012
maj 2012
kwiecień 2012
marzec 2012
luty 2012
styczeń 2012
grudzień 2011
październik 2011
wrzesień 2011
sierpień 2011
maj 2011
kwiecień 2011
luty 2011
styczeń 2011
grudzień 2010
listopad 2010
październik 2010
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
czerwiec 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
maj 2008
kwiecień 2008
marzec 2008
styczeń 2008
listopad 2007
październik 2007
wrzesień 2007
sierpień 2007
lipiec 2007
czerwiec 2007
maj 2007
kwiecień 2007
marzec 2007
luty 2007
styczeń 2007
grudzień 2006
listopad 2006
październik 2006
wrzesień 2006
sierpień 2006
lipiec 2006
czerwiec 2006
maj 2006
kwiecień 2006
marzec 2006
luty 2006
styczeń 2006
grudzień 2005
listopad 2005
październik 2005
wrzesień 2005
sierpień 2005
lipiec 2005
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
Pippi
- Mamo, a czy Chińczyk może się nazywać Peter? - pyta mnie Krzyś ni z gruszki ni z pietruszki.
- Nie wiem, raczej nie. Chińczycy mają inne imiona. Ale w sumie jak by chciał... ale dlaczego o to pytasz? - dziwię się.
- Mamo, bo Pippi mówi, że może - wyjaśnia mi szybko Maja.
***
- Mamo, a wiesz, że tata Pippi jest taki gruby i duży, że zdmuchnęło go z pokładu i ślad po nim zawinął - oznajmia znowu Krzyś.
- Ślad po nim ZAGINĄŁ - poprawiam syna.
- Nie prawda, ZAWINĄŁ. Tak Pippi mówiła - upiera się Krzyś
***
Tak, Pippi jest ostatnio u nas w domu tematem numer 1. Krzyś ciągle coś opowiada, o coś pyta lub robi coś tak jak Pippi. Raz na jakiś czas chodzi tyłem, bo tak chodzi Pippi. Na wakacjach z Dziadkami podobno położył się spać z nogami na poduszce a głową w nogach łóżka. Na pytanie Babci, dlaczego tak się kładzie odpowiedział, że przecież Pippi tak śpi. Wszystko to przez codzienne wieczorne słuchanie Pippi Pończoszanki czytanej przez Jungowską. Dlatego proszę nie zdziwcie się, jeśli kiedyś gdzieś spotkacie Krzysia podśpiewującego sobie po cichu "I butelka rumu"
Autor: 
Dodano: 21.09.2012, 7:50.40
Jak dorośniesz to zrozumiesz
Wjeżdżam razem z Mają na rowerze pod górkę. Górka jest wysoka i stroma. Droga co chwila skręca w prawo, potem w lewo... i znowu w prawo i w lewo. I tak sobie dziarsko podjeżdżamy.
- Mamo, a ja jadę tak, żeby było krócej. Zawsze z tej ciaśniejszej strony - tłumaczy mi Maja pełna entuzjazmu i chęci do pedałowania.
- Jak to krócej? - dopytuję, bo jestem ciekawa jej teorii.
- Oj nieważne, kiedyś zrozumiesz.
Autor: 
Dodano: 10.09.2012, 11:23.00
Skąd się biorą dzieci
- W brzuchu mamy pływają w wodzie robale.
Zapewne chodziło mu o plemniki i jak się domyślam, było to szybkie i pokrętne skojarzenie od krwinek, płytek itp.
Autor: 
Dodano: 05.09.2012, 8:26.15
Góry
- Mamo, góry! - woła Krzyś stojąc u podnóża Łysicy w Górach Świętokrzyskich. To pierwszy szczyt, na który ma szansę wejść samodzielnie.
- Tak, zgadza się. W końcu są góry - odpowiadam ciesząc się z entuzjazmu syna.
- A skąd się wzięły? - dopytuje.
- No wyrosły - odpowiadam, może mało naukowo, ale boję się kolejnych dociekliwych pytań.
- Może ktoś je podlewał - pada oryginalne wytłumaczenie.
***
- Ja już wiem, jak powstały góry. Maurycy mi powiedział - chwali się Krzyś (gdzieś tak w połowie wejścia)
- Tak? - pytam zdziwiona.
- Takie krwinki się zderzają... - zaczyna mi tłumaczyć.
- Krwinki? O czym ty mówisz Krzysiu. Jakie krwinki? - pytam i próbuję szybko skojarzyć o czym on opowiada.
- No, takie krwinki... - tłumaczy jednocześnie pokazując dłońmi zderzenie, o którym mówi.
- Krzysiu, ja nie rozumiem?
- No takie krwinki, jak pod skórą. A może jakieś płytki? - zastanawia się.
Autor: 
Dodano: 05.09.2012, 8:26.15
Myślenie perspektywiczne
Kiedy jest się mamą trzeba myśleć perspektywicznie. Kiedy jest się podwójną mamą trzeba na życie patrzeć z dwóch perspektyw - pierwszego i drugiego dziecka. Nawet przy tak prozaicznym zajęciu, jak zamawianie pizzy należy wykazać się nie lada czujnością.
- Tak, to ja jeszcze domówię oliwki - mówię do kelnera spisującego zamówienie.
- Krzysiu, jakie chcesz oliwki, zielone czy czarne? - pytam, bo to nie jest banalny problem.
- Zielone.
- Dobrze, to może poproszę i zielone i czarne, bo zdaje się córka woli czarne.
Wracam do stolika.
- Mamo, a nie będzie papryki, cebuli i ananasa? - pyta Maja.
- Nie będzie - mówię z trumfem. O wszystkim pamiętałam.
- A będą oliwki? - Maja dopytuje dalej.
- Będą (uff).
- A zielone czy czarne?
Znów wygrałam :)
Autor: 
Dodano: 05.09.2012, 8:26.14
Denerwujący (się) Krzyś
Między Mają i Krzysiem trwa wymiana zdań.
- Krzysiek, nie denerwuj się - Maja stara się uspokoić sytuację.
- Jestem twoim bratem i się denerwuję - tłumaczy jej Krzyś. - Bo jestem denerwującym bratem.
Autor: 
Dodano: 05.09.2012, 8:26.13







