mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
maja -> październik 2006

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.

Ciężar miłości

- Tato, psytul sie do mnie - prosi Maja po krótkiej sprzeczce.

Marek kładzie swoją głowę na majolkowym brzuszku.

- I jak, dobrze? - pyta.

- Taak. Baldzo cie lubie - odpowiada Maja z całej siły ściskając głowę taty.

- Ja ciebie też kocham - odpowiada Marek.

- Wsiań juś, cieńśki jesteś - Maja kończy zbyt długo przeciągające się czułości.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 26.10.2006, 20:04.27

Takie rzeczy to tylko u taty

Jadę z Mają autobusem do przedszkola. Maja zawsze jest uważnym obserwatorem. Dziś zwróciła uwagę na tajemnicze skrzynki. Nie wiedziałam, że na naszej trasie jest ich tak dużo. Chodziło tu głównie o skrzynki na gazety (stojące przed sklepami), które w nocnych godzinach lub porannych zapełniają się codzienną prasą, a także o te stojące na chodnikach wypełnione piaskiem. Nagle Maja wypatrzyła za oknem inny rodzaj skrzynki. Wysoką, szarą, blaszaną konstrukcję całą oblepioną plakatami.

- A ta synka? Co to za synka, mamusiu? - spytała głośno na cały autobus.

- Nie wiem. Chyba taka telekomunikacyjna, ale trudno stwierdzić, bo jest cała zalepiona. Może jest tam prąd? Naprawdę nie wiem - odpowiedziałam, bo sama nigdy nad tym się nie zastanawiałam.

- Pewnie tata bedzie wiedział - zamruczała pod nosem kiwając głową.

- Pewnie tak, bo my nie wiemy.

- Tak, bo my wysyny (dziewczyny) nie wiemy - pokiwała ze zrozumieniem.

Autor:

komentarze(3)

Dodano: 25.10.2006, 7:32.36

Co z oczu to z serca

Maja zawsze była samodzielna, jak na swój wiek. Teraz po dwumiesięcznym pobycie w przedszkolu mamy jeszcze większy powód do dumy. Sama zaczęła korzystać z toalety. Czasami już nawet nas nie informuje, że idzie zrobić siusiu. Sama się rozbiera, sama siada na sedesie (bez swojej małej deski), potem sama schodzi, wyciera pupę, spuszcza wodę i myje rączki. Jest jednak mały problem przy wycieraniu pupy. Nie daje sobie pomóc, a nie zawsze wychodzi jej to dobrze.

- Maju, zobacz, jakie brudne masz majteczki. Dlaczego nas nie wołasz? Zobacz, co się dzieje, jak niedokładnie wytrzesz pupę - mówię pokazując Mai brudną bieliznę, którą właśnie jej zdjęłam do kąpieli.

- Nie chce na to pacieć - powiedziała z nonszalancją i odwróciła się na pięcie.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 24.10.2006, 7:51.39

Małe spostrzeżenia

- Jak sie gejfluta nie zie to jest taki suchy, a jak sie zie to jest taki mokly jak desc - mówi Maja trzymając cząstkę grejpfruta w paluszkach i wkładając ją do buzi.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 23.10.2006, 13:23.42

Ojcowskie tęsknoty

- Chodź Maju, mamy już wszystko, wracamy do domu do taty - mówię wychodząc z bazarkowej piekarni.

- Tak, on jest taki smutny - mówi Maja z posępną miną.

- Tata? Dlaczego?

- Bo nie ma NAS! - odkrywczo stwierdza Majolka.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 20.10.2006, 16:46.30

Zagadka

- Jak bendą kogoś ulodziny to tszeba być taaakim wysokim, zieby powiesić gwiastke na ciupku.

Ciekawe o czyje urodziny chodzi ;)

Autor:

komentarze(2)

Dodano: 20.10.2006, 10:21.12

W tyle za Mają

Maja, jak co wieczór, zaczyna swoje wieczorne śpiewanie.

- "Pada deść na dwozie, kap kap kap. Pada deść taki mokly, ze juś baldziej mokly być nie mozie". Mama, śpiewaj ze mnom.

- Ale ja nie znam tej piosenki - odpowiadam nieco zdziwiona, bo pierwszy raz to słyszę.

- No, pada deść! - mówi Maja z lekką pretensją w głosie, że jak ja mogę tego nie znać.

Autor:

komentarze(2)

Dodano: 20.10.2006, 10:21.11

Wieczorne pogadanki wychowawcze

Ostatnie majolkowe kłótnie z nami skłoniły nas do refleksji i wyjaśnienia, skąd nagle tyle złości w naszym dziecku. Jako pierwszą przyczynę uznaliśmy przedszkole i kontakty z innymi dziećmi. Mai grupa podobno jest bardzo żywa, chłopcy łobuziaki i trudno utrzymać ich w ryzach. Być może ktoś Mai dokuczył.

W łóżku przed snem postanowiłam poruszyć z nią ten temat.

- Maju, posłuchaj. Pamiętaj, jeżeli ktoś ci w przedszkolu dokucza, ktoś na ciebie krzyczy, masz jakieś zmartwienie lub po prostu coś ci się nie podoba to zawsze nam to mów. Proszę cię. Dobrze?

- Dobzie - odpowiada ze smutna miną.

- To jak, wszystko w porządku?

- Nie - mina się nie zmieniła.

- To co się dzieje? - pytam z troską w głosie.

- Nie moge zasnońć.

A ja się przestraszyłam, że to coś gorszego. Jeden buziak i po pięciu minutach już spała.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 20.10.2006, 10:21.11

Kryzys

Przeżywamy kryzys. Ja przeżywam kryzys macierzyństwa a Marek pewnie swego rodzaju kryzys tacierzyństwa. Wszystko przez nasze dziecko, które przeżywa kryzys trzylatka. Po prawie dwóch miesiącach chodzenia do przedszkola z grzecznej, jak aniołek dziewczynki zrobiła nam się awanturująca, histeryczna, tupiąca, wrzeszcząca, wykrzykująca swoją złość przedszkolaczka. Czasami zastanawiam się, co będzie jak przyjdzie kryzys dojrzewania. Ja już się czuję, jakbym miała w domu rozkapryszoną nastolatkę. Kto mi zabrał moje dziecko? Ja chcę spokojną Majolkę z powrotem.

A teraz krótki apel do sąsiadów (może jakimś cudem ktoś to czyta).

Jeżeli usłyszycie dzikie wrzaski dobiegające z naszego mieszkania (okna staramy się już zamykać, więc powinno być trochę ciszej), tupiące dziecko i krzyczące "to boli!", "jestem głodna!", "zimno mi!", "chce coś innego!" to włączcie sobie dobrą muzykę i postarajcie się zrelaksować. U nas nic złego się nie dzieje. Maja jest cała i zdrowa. To tylko kryzys trzylatka.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 20.10.2006, 10:21.11

Wieczorna rozrywka dla rodziców.

Maja nie przepada za opowiadaniem, co wydarzyło się danego dnia w przedszkolu. Już nawet przestaliśmy się dopytywać, bo w końcu wcześniej czy później i tak wszystkiego się dowiadujemy. Wieczorami Majolka zaczyna bawić się w przedszkole. Wszystkie miśki i przytulanki są dziećmi a ona jest przedszkolanką. Czasami i nas wciąga do swojej zabawy. Wtedy to poznajemy nowe wierszyki, piosenki, zabawy a nawet kroki taneczne.

Wczoraj wieczorem przyszła do pokoju ubrana w piżamkę i opatulona kocykiem (jak to zawsze po kąpieli). Stanęła przodem do mnie, rozłożyła ręce w powitalnym geście i powiedziała:

- Witam Państfa. Panowie i ... panie. Bendziemy tańcować i biegać po całej sali.

Dzień wcześniej w przedszkolu był klaun. Żadna rozrywka nas nie minie.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 18.10.2006, 14:32.11

O niedźwiedziu dwuznacznie

Jemy śniadanie w pokoju. Z kuchni dochodzą słabe odgłosy grającego radia. Poranny program w Trójce prowadzi Wojciech Mann. Ciężko jednak stwierdzić z tej odległości z kim.

- O teraz słyszę Niedźwiedzia - stwierdza Marek niepewnie.

- Nie, to Mann - poprawiam go.

- A brzmiał przed chwilą jak Niedźwiedź.

Po chwili ciszy Maja odzywa się zdziwiona:

- To był staly niedźwieć?

No tak, dla Mai niedźwiedź jest tylko stary i na dodatek śpi.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 15.10.2006, 10:47.27

Uparciuch

- Mamo, ja chce japko - mówi Maja wchodząc do pokoju z zielonym jabłuszkiem w ręku.

No to się zacznie, myślę sobie. Maja ma w ręku antonówkę, innych jabłek w domu nie ma. Trzeba było kupić.

- Maju, ale to jabłko jest bardzo kwaśne. Nie zjesz go - staram się spokojnie tłumaczyć, ale wyraz twarzy dziecka powoli się zmienia.

- Nieee, ja chce TO japko. Źjem!

- Na pewno nie zjesz. Obiorę ci, a ty powiesz, że już go nie chcesz i że chcesz coś innego - "coś innego" to nasze przekleństwo.

- Źjem, na pewno źjem! - mówi prawie płacząc.

- Zapewniam cię na 350%, że nie zjesz - mówię już trochę zdenerwowana, bo dokładnie wiem, jak będzie. Przerabialiśmy ten scenariusz już wielokrotnie i mamy doświadczenie.

- Źjem!

- No dobra to ja ci obiorę, ale masz zjeść - mówi Marek.

Po chwili z kuchni wychodzi Majka z trudem powstrzymując skrzywienie na twarzy.

- Mamo, jem.

No i na złość mamie odmrożę sobie uszy. Zjadła i nawet poprosiła o dokładkę.

Autor:

komentarze(2)

Dodano: 12.10.2006, 11:44.59

Kiepski dzień

W mojolkowym życiu zdarzają się czasami kiepskie dni. Wczoraj był jeden z nich. Przedszkole postanowiło zrobić rodzicom przyjemność i zarządziło "dzień otwarty". Od 9 do 12 można było przyjść i popatrzeć, jak się dzieci bawią, uczestniczą w zajęciach i rozrabiają. Na pierwszy rzut oka super. W rzeczywistości kompletna klapa. Jak się można było spodziewać Maja popłakała się. Nie brała udziału w zajęciach i zabawach. Siedziała u mnie na kolanach z zapłakanymi oczkami. Podczas zabawy w zgadywanie nazw owoców i warzyw coś Maję korciło, żeby jednak przyłączyć się do reszty dzieci. Zeskakiwała wtedy z moich kolan, biegła do pani Dorotki i krzyczała zanim dzieci zdążyły odpowiedzieć:

- A ja wam powiem, ja wam powiem! Ogólek jest zielony!!! - i szybko wracała na swoje wcześniej wygrzane miejsce.

Potem trochę się rozkręciła, jak wyszli na dwór, ale na koniec i tak się popłakała.

Więcej nie pójdę na żaden "dzień otwarty". Ten temat uważam za zamknięty. Jedynym miłym akcentem wczorajszego dnia były zajęcia z tańca. Weszłam trochę spóźniona i Maja jeszcze mnie nie widziała. Wtedy to dla odmiany ja się popłakałam, ale ze śmiechu. Patrząc na tańczące trzylatki wprost nie można się opanować. A już największą przyjemność sprawiał widok trzęsących się małych kuperków przy znanym wszystkim utworze "kaczuszki". Łzy same napływały do oczu.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 12.10.2006, 9:02.10

Pomarańczowe cudo

Wczoraj wieczorem byliśmy u Soni i Krzysia na pożegnalnym spotkaniu. Znowu wyjeżdżają nam na rok daleko, daleko. Zaproszeni byliśmy trochę późno i obawialiśmy się, że Maja tego nie wytrzyma. Nic bardziej mylnego. Dziecko fikało i skakało jak nakręcone. A dlaczego? Bo Son i Krz mają w dużym pokoju pomarańczowe cudo. Jest to taka wielka pufa, w której nawet dorosły człowiek ginie, jak na niej usiądzie. To był po prostu raj na ziemi dla naszej Majolki. Skakała, wspinała się, zapadała i zjeżdżała. Już po chwili użytkowania Maja wiedziała, że to jest właśnie to, co chciała mieć przez całe swoje życie.

- O tym właśnie mazyyyyłam - krzyczała wdrapując się na sam szczyt pufy.

- Jak fajnie być u Ksysia - mówiła leżąc na wznak, wpatrując się w sufit.

- To jest śfietne do fikania i blykania, do wsystkiego - zachwycała się podczas skoku z łóżka na miękką powierzchnię pufy.

No to mamy już jeden z pomysłów na prezent gwiazdkowy dla Mai.

Autor:

komentarze(1)

Dodano: 03.10.2006, 8:32.54