mrowisko.net/maja
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers
szukaj w notatkach
o co chodzi
drukuj
Węgry: Bicie rekordów
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

Węgry: Bicie rekordów

Wyruszając na wycieczkę rowerową nigdy nie wiemy, ile kilometrów zrobimy i w jakim czasie. Zawsze pozostaje to dla nas zagadką. Nawet jeśli mocno się staramy oszacować przybliżony dystans, zawsze stanie nam coś na drodze. Tym razem był to ostatni prom przez rzekę, który uciekł nam pół godziny wcześniej. Co w taki wypadku zrobić, gdy do domu daleko i żar leje się z nieba? Oczywiście pedałować na następny, oddalony o ładnych parę kilometrów.

Nasza Maja przeżywa swój kryzys około 20 kilometra. Potem zaczyna się lekkie jęczenie, a czy daleko jeszcze itd. Koło 30-tki znowu wpada w trans pedałowania, by znowu przy 40 kilometrach zwolnić i mówić, że ona to już nie może. Po małym zastrzyku energii w postaci czegoś słodkiego pedałujemy dziarsko dalej. Mai dotychczasowy rekord sprzed dwóch lat to 60 km. Tak więc, kiedy zobaczyła na liczniku 55 km i wiedziała, że do domu jeszcze daleko usłyszeliśmy tylko:

- Uważam, że to była bardzo udana wycieczka.

Kiedy natomiast stuknęło jej 60 km chyba całe Węgry usłyszały głośne:

- Jeeest!

I tak się właśnie bije rekordy! Tego dnia zrobiliśmy 69 km, a Maja chciała jeszcze dokręcać kilometr wokół sklepu, żeby było 70.

Autor:

komentarze(0)

Dodano: 11.08.2013, 23:10.12

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem