
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]
Żelki na co dzień i od święta
Nasze dzieci dostały od swoich najlepszych pod słońcem rodziców wielkie pudełko pięknych kolorowych żelek z zagranicy. Pudełko kusi, oj kusi.
- Mamo, mogę żelka? - pyta Krzyś skoro świt, kiedy ja jeszcze nawet jednego oka nie otworzyłam.
- Nie Krzysiu, no coś ty. Przecież jeszcze śniadania nie było. Po śniadaniu - odpowiadam stanowczo.
- Ale plis, plis, pliiis - prosi tuląc się i głaszcząc mnie po buzi (takie ma swoje tajne sposoby, ale nie działają najlepiej).
- Krzysiu, po śniadaniu!
- Ale przecież dziś jest sobota! A jest taki kraj, w którym dzieci jedzą słodycze tylko w sobotę, więc mogę! - argumentuje dalej.
- Krzysiu, zgadza się. Tak jest w Szwecji. Tylko, że dziś jest poniedziałek, więc będziesz musiał poczekać jeszcze wtorek, środę, czwartek i piątek.
Mina Krzysiowi lekko zrzedła.
- Chyba, że jednak wybierzesz polską opcję i poczekasz na śniadanie.
I znowu pojawiło się światełko w tunelu.
Autor: 
Dodano: 20.08.2013, 15:42.01







