mrowisko.net/xinjiabo
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
singapur -> styczeń 2009
Nowe zdjęcia z Kluang i hinduskiego święta Thaipusam w Singapurze.

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.


dość robactwa!

<< nowsze notatki | starsze notatki >>

288. Z cyklu: Wielki Boss pyta

- Sonia, byłaś kiedyś w barze dla gejów?

komentarze(0)

son, 30.01.2009, 15:18.58

287. Przewodniczący Mao

To było już trzecie zebranie tego dnia (między kolejnymi spotkaniami ledwo udawało mi się zasiąść do komputera).

Siedziałam wpatrując się w szefa niczym w malowane wrota - oczywiście w przenośni. Życie nauczyło mnie wpatrywać się w szefa dyskretnie.

"Jestem kamieniem, jestem kamieniem..." - powtarzałam w myślach.

I nagle - na krześle szefa ujrzałam... przewodniczącego Mao. Ubrany w zielonkawo-beżowawą koszulę siedział na tle kolorowych koszy okolicznościowych i czerwono-złotych kartek z życzeniami. "To na pewno życzenia od chińskiego ludu pracującego" - pomyślałam. Jego usta poruszały się niczym w niemym telewizorze. Wytężyłam słuch.

- Sonia, znowu nie uważasz, aah! 

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.12

286. Choinki (chińsko) noworoczne

Z dnia na dzień w Singapurze przybywa kolorowych choinek. Choinki zrobione są (bo są to choinki "robione") z obsypanych owocami gałązek. Mandarynki, pomarańcze, cytryny - w oczach mieni się niczym w kalejdoskopie. Owocom towarzyszą kolorystycznie dobrane kokardki.

Choinki kształtem nie przypominają naszych iglaków - formy mają zdecydowanie bardziej geometryczne. Wyglądają niczym zwariowane drzewka z francuskiego ogrodu przystrzyżone przez szalonego ogrodnika.

Noworoczne drzewka symbolizują obfitość i urodzaj.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.11

285. Suszarka

Z każdym styczniowym tygodniem singapurski klimat wyraźnie się poprawia. Przestaliśmy czuć się niczym śledzie gotowane na parze. Teraz świat zamienił się w gigantyczną suszarkę do włosów, dmuchającą ciepłym powietrzem od samego rana.

Tylko dlaczego w takich warunkach zapleśniały nasze havaianas*?

* Havaianas to gumowe klapki, które przyjechały do nas z samej Brazylii.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.11

284. Shopping Centre

Cieżko jest spędzić dzień w Singapurze nie odwiedzając przynajmniej kilku mallów handlowych.

Potrzebujesz lekarstwa? Najbliższa apteka - w centrum handlowym. Próbujesz przedostać się na drugą stronę ruchliwej ulicy? Skorzystaj z kładki łączącej centra handlowe. Musisz przesiąść się do metra? Zejście znajduje się w centrum handlowym. Zamarzyło ci się pesto? W centrum handlowym kupisz je na pewno. Czujesz zbliżający się udar słoneczny? Dla ochłody najlepiej wstąpić do...

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.11

283. Z cyklu: Wielki Boss pyta

- Sonia, czy zauważyłaś, że pani inwestor pilnie studiuje twoją "mowę ciała" podczas zebrań? Jeśli nie zauważyłaś, to powinnaś być bardziej spostrzegawcza.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.10

282. Zwiedzanie wystaw serowych

Niektórzy wybierają się do sklepów na zakupy, inni tylko pooglądać. My ostatnio oglądamy francuskie sery.

Zbyt absurdalnie drogie*, by je kupić, zbyt smaczne i zbyt znajome, by przejść obok nich obojętnie...

* Nie, nie o skąpstwo tu chodzi, lecz o elementarną przyzwoitość!

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.10

281. Volvo Ocean Race

Jedynym zgrzytem naszej sielanki na Sentosie była wycieczka do portu. Spodziewaliśmy się zastać tam wspaniałe wyścigowe jachty.

Niestety, jachty kilka godziny wcześniej odpłynęły do Chin, a w porcie pozostał tylko marketing.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.10

280. Sentosa - podejście II

Pierwszy raz byliśmy na Sentosie w niecały tydzień po naszym przyjeździe do Singapuru. Wtedy - bardzo się rozczarowaliśmy. Teraz - niezwykle nam się podobało.

Palący żar wydał nam się całkiem znośny. Muzyka płynąca z głośników zdawała się zupełnie na miejscu. Wszechobecne sklepy i bary - niezwykle praktyczne. Plaże - wcale nie małe i prawie bezludne. Morze tak chłodne, że musieliśmy wchodzić do wody na raty. Chinki kąpiące się w T-shirtach - absolutnie naturalne. Właściwie to zgorszyliśmy się na widok kaukaskich turystów wsiadających do plażowego tramwaju w strojach kąpielowych.

A kiedy jeszcze wypożyczyliśmy rolki i - po raz pierwszy w życiu - uprawialiśmy łyżwiarstwo figurowe na asfalcie... Byliśmy wniebowzięci!

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.10

279. Architekt do sześcianu

Architekt bywa nazywany genialnym dyletantem. Z racji swojej roli koordynatora projektu zmuszony jest znać się na wszystkim. A że trudno być ekspertem we wszystkich dziedzinach...

Częste zmiany miejsca pracy sprawiły, że w żadnej firmie nie udało mi się osiągnąć odpowiednio wysokich kompetencji. Gdy tylko zaczynałam orientować się, o co chodzi - buch! - przeprowadzka o parę tysięcy kilometrów i zaczynamy od początku. Z całą pewnością można mnie więc nazwać dyletantem do kwadratu.

Jeśli zaś jeszcze uwzględnić moje problemy językowe... Jestem architektem do sześcianu!
 

Z cyklu: singlish urzędowy
Zadanie domowe. Proszę ułożyć po jednym zdaniu z następującymi wyrazami: whilst, herewith, hereby i goodself. Czekamy na propozycje.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:43.10

278. Z cyklu: Wielki Boss pyta

- Sonia, dlaczego właściwie zdecydowałaś się zostać architektem?

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:39.55

277. Pau

W kuchni chińskiej występuje bliski kuzyn naszych pierogów - pau. Pau ma postać pieroga okrągłego - zebranego na czubku. Nadziany bywa na słodko (pastą z czerwonej fasoli), mięsem, wegetariańsko (farsz warzywny) i na wiele innych sposobów. Ruskiego pau jeszcze nie spotkaliśmy.

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:39.55

276. Czerwone koperty

W połowie stycznia J. (krygując się wielce) wręczył Krz paczkę zdobionych kopert. Gdy zdumiony Krz przyjął podarek, J. (jeszcze bardziej zmieszany) wyjaśnił w czym rzecz.

Zwyczaj każe, by na Chiński Nowy Rok żonaci mężczyźni wręczali pieniądze swym przyjaciołom-kawalerom*. Pieniądze (zawsze dwa banknoty) wręcza się właśnie w czerwonych kopertach.

* Także starsi członkowie rodziny przekazują koperty młodszemu pokoleniu, a im więcej gości, tym więcej kopert!

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:39.54

275. Papier toaletowy

Z przejęciem tłumaczę znajomej Indonezyjce, jak straszny był komunizm w Polsce. Groza sytuacji nie bardzo do niej trafia. Opowiadam o pustych półkach, o sklepach pełnych octu. Powątpiewanie.

- Nawet papieru toaletowego nie było - próbuję dalej. - Jak ktoś upolował papier to niósł do domu zdobycz na szyi, niczym korale - gestykuluję z zapałem.

- A nie mogliście zamiast papieru używać wody?

komentarze(0)

son, 29.01.2009, 15:39.54

274. Księżycowy Nowy Rok

Minęła połowa stycznia, a w Singapurze znowu zapanowało świąteczne podniecenie. Zbliża się Rok Wołu*.

Sąsiedzi zawiązali kolorowe kokardki na gałązkach roślin doniczkowych. Na ulicach rozwieszono czerwone lampiony i szkaradne papierowe smoki. Prawie wszędzie kupić można (a nawet trzeba) świąteczne ciasteczka, ozdobnie poukładane w przezroczystych słojach.

Pojawiły się specjalne stragany ogrodnicze z drzewkami obwieszonymi pomarańczami i mandarynkami** oraz innymi roślinami pozostającymi w zgodzie z obowiązującą kolorystyką (czerwienie, pomarańcze, żółcie). Sprzedawane są nawet intensywnie różowe rzodkiewki z zieloną czupryną (elegancko wyglądające z malutkich doniczek).

Obok nabyć można chińskie ozdoby, lampiony, ozdobne pałeczki dynamitu***, przeróżne dekoracyjne wieszadła (ananasy, ryby, smoki), a wszystko utrzymane w kolorach czerwono-złotych. Uważne oko dostrzeże także symbolizującą dostatek "parzystość".

Poza ciasteczkami sprzedawane są także inne produkty spożywcze: wysmażone na skwierczący węgiel wędliny i kiełbasy oraz owoce - te ostatnie w zdecydowanie świątecznym przybraniu: elegancko zapakowane pomarańcze, jabłka "opalone" w symbol szczęścia, ananasy przystrojone czerwonymi kokardkami i dostojne pomelo, sprowadzone na tę okazję z dalekiej Hiszpanii (tylko tamtejsze są dostatecznie słodkie, by dogodzić Chińczykom).

*Year of the Ox

** Podejrzewamy, że owoce mocowane są sztucznie, bo żadne rozsądne drzewko nie obrodziłoby w tym stopniu.

*** Przypominają nieco valencjańską "trakę", ale funkcję pełnią wyłącznie dekoracyjną.

komentarze(1)

son, 29.01.2009, 15:39.54

273. Notatka Pożegnalna

Nadszedł dzień, którego tak obawialiśmy się wyjeżdżając z Polski.

Tak nam przykro, że nie możemy być teraz razem z naszymi Rodzinami.

Dziadku Piotrze, ciężko będzie pisać mrowisko ze świadomością, że nie przeczytasz i nie skomentujesz już naszych notatek. Bardzo Cię interesowało to jak wygląda Singapur, to gdzie mieszkamy, gdzie pracujemy, gdzie spędzamy czas wolny.

Tobie dedykujemy tę mapę.

http://mrowisko.net/singapur/mapa-singapur.php

son, 23.01.2009, 8:12.45

272. Z cyklu: singlish urzędowy

Singlish: Kindly advise and feedback if there are any room for improvement.

English: Any comments?

komentarze(0)

son, 18.01.2009, 13:44.01

271. Angielski z Galapagos

Singlish obowiązujący w pismach urzędowych i formalnej korespondencji (przy czym podkreślić trzeba, że do tej drugiej zaliczają się także maile krążące pomiędzy architektem a branżystami) to istne dzieło sztuki. Nie wiele ma on wspólnego z singlishem ulicznym, oparty jest o archaiczną angielszczyznę, która ewoluowała w Azji zupełnie niezależnie od reszty anglojęzycznego świata.

Ilość językowych „kwiatków”, które znajduję codziennie w skrzynce mailowej skłania mnie do rozpoczęcia nowej rubryki - singlish urzędowy.

komentarze(0)

son, 18.01.2009, 13:44.01

270. Biuro na opak

W naszym biurze jest jedna osoba, która przestrzega teoretycznie obowiązujących godzin pracy.

Sprzątaczka.

komentarze(0)

son, 18.01.2009, 13:44.01

269. Zimny chów

Kiedy szczękam z zimna zębami, koledzy powątpiewają.

- Przecież w twoim kraju bywa zimniej - pada argument nie do zbicia.

Tylko komu w Polsce przyszłoby do głowy chłodzenie sali konferencyjnej do 16 stopni?!

Na szczęście przywiozłam z Polski ciepły sweter. Przydałyby się jeszcze nauszniki i coś na nos.

komentarze(0)

son, 18.01.2009, 13:44.01

<< nowsze notatki | starsze notatki >>