luty 2010
styczeń 2010
grudzień 2009
listopad 2009
październik 2009
wrzesień 2009
sierpień 2009
lipiec 2009
czerwiec 2009
maj 2009
kwiecień 2009
marzec 2009
luty 2009
styczeń 2009
grudzień 2008
listopad 2008
październik 2008
Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.
dość robactwa!
<< nowsze notatki | starsze notatki >>
288. Z cyklu: Wielki Boss pyta
- Sonia, byłaś kiedyś w barze dla gejów?
son, 30.01.2009, 15:18.58
287. Przewodniczący Mao
To było już trzecie zebranie tego dnia (między kolejnymi spotkaniami ledwo udawało mi się zasiąść do komputera).
Siedziałam wpatrując się w szefa niczym w malowane wrota - oczywiście w przenośni. Życie nauczyło mnie wpatrywać się w szefa dyskretnie.
"Jestem kamieniem, jestem kamieniem..." - powtarzałam w myślach.
I nagle - na krześle szefa ujrzałam... przewodniczącego Mao. Ubrany w zielonkawo-beżowawą koszulę siedział na tle kolorowych koszy okolicznościowych i czerwono-złotych kartek z życzeniami. "To na pewno życzenia od chińskiego ludu pracującego" - pomyślałam. Jego usta poruszały się niczym w niemym telewizorze. Wytężyłam słuch.
- Sonia, znowu nie uważasz, aah!
son, 29.01.2009, 15:43.12
286. Choinki (chińsko) noworoczne
Z dnia na dzień w Singapurze przybywa kolorowych choinek. Choinki zrobione są (bo są to choinki "robione") z obsypanych owocami gałązek. Mandarynki, pomarańcze, cytryny - w oczach mieni się niczym w kalejdoskopie. Owocom towarzyszą kolorystycznie dobrane kokardki.
Choinki kształtem nie przypominają naszych iglaków - formy mają zdecydowanie bardziej geometryczne. Wyglądają niczym zwariowane drzewka z francuskiego ogrodu przystrzyżone przez szalonego ogrodnika.
Noworoczne drzewka symbolizują obfitość i urodzaj.
son, 29.01.2009, 15:43.11
285. Suszarka
Z każdym styczniowym tygodniem singapurski klimat wyraźnie się poprawia. Przestaliśmy czuć się niczym śledzie gotowane na parze. Teraz świat zamienił się w gigantyczną suszarkę do włosów, dmuchającą ciepłym powietrzem od samego rana.
Tylko dlaczego w takich warunkach zapleśniały nasze havaianas*?
* Havaianas to gumowe klapki, które przyjechały do nas z samej Brazylii.
son, 29.01.2009, 15:43.11
284. Shopping Centre
Cieżko jest spędzić dzień w Singapurze nie odwiedzając przynajmniej kilku mallów handlowych.
Potrzebujesz lekarstwa? Najbliższa apteka - w centrum handlowym. Próbujesz przedostać się na drugą stronę ruchliwej ulicy? Skorzystaj z kładki łączącej centra handlowe. Musisz przesiąść się do metra? Zejście znajduje się w centrum handlowym. Zamarzyło ci się pesto? W centrum handlowym kupisz je na pewno. Czujesz zbliżający się udar słoneczny? Dla ochłody najlepiej wstąpić do...
son, 29.01.2009, 15:43.11
283. Z cyklu: Wielki Boss pyta
- Sonia, czy zauważyłaś, że pani inwestor pilnie studiuje twoją "mowę ciała" podczas zebrań? Jeśli nie zauważyłaś, to powinnaś być bardziej spostrzegawcza.
son, 29.01.2009, 15:43.10
282. Zwiedzanie wystaw serowych
Niektórzy wybierają się do sklepów na zakupy, inni tylko pooglądać. My ostatnio oglądamy francuskie sery.
Zbyt absurdalnie drogie*, by je kupić, zbyt smaczne i zbyt znajome, by przejść obok nich obojętnie...
* Nie, nie o skąpstwo tu chodzi, lecz o elementarną przyzwoitość!
son, 29.01.2009, 15:43.10
281. Volvo Ocean Race
Jedynym zgrzytem naszej sielanki na Sentosie była wycieczka do portu. Spodziewaliśmy się zastać tam wspaniałe wyścigowe jachty.
Niestety, jachty kilka godziny wcześniej odpłynęły do Chin, a w porcie pozostał tylko marketing.
son, 29.01.2009, 15:43.10
280. Sentosa - podejście II
Pierwszy raz byliśmy na Sentosie w niecały tydzień po naszym przyjeździe do Singapuru. Wtedy - bardzo się rozczarowaliśmy. Teraz - niezwykle nam się podobało.
Palący żar wydał nam się całkiem znośny. Muzyka płynąca z głośników zdawała się zupełnie na miejscu. Wszechobecne sklepy i bary - niezwykle praktyczne. Plaże - wcale nie małe i prawie bezludne. Morze tak chłodne, że musieliśmy wchodzić do wody na raty. Chinki kąpiące się w T-shirtach - absolutnie naturalne. Właściwie to zgorszyliśmy się na widok kaukaskich turystów wsiadających do plażowego tramwaju w strojach kąpielowych.
A kiedy jeszcze wypożyczyliśmy rolki i - po raz pierwszy w życiu - uprawialiśmy łyżwiarstwo figurowe na asfalcie... Byliśmy wniebowzięci!
son, 29.01.2009, 15:43.10
279. Architekt do sześcianu
Architekt bywa nazywany genialnym dyletantem. Z racji swojej roli koordynatora projektu zmuszony jest znać się na wszystkim. A że trudno być ekspertem we wszystkich dziedzinach...
Częste zmiany miejsca pracy sprawiły, że w żadnej firmie nie udało mi się osiągnąć odpowiednio wysokich kompetencji. Gdy tylko zaczynałam orientować się, o co chodzi - buch! - przeprowadzka o parę tysięcy kilometrów i zaczynamy od początku. Z całą pewnością można mnie więc nazwać dyletantem do kwadratu.
Jeśli zaś jeszcze uwzględnić moje problemy językowe... Jestem architektem do sześcianu!
Z cyklu: singlish urzędowy
Zadanie domowe. Proszę ułożyć po jednym zdaniu z następującymi wyrazami: whilst, herewith, hereby i goodself. Czekamy na propozycje.
son, 29.01.2009, 15:43.10
278. Z cyklu: Wielki Boss pyta
- Sonia, dlaczego właściwie zdecydowałaś się zostać architektem?
son, 29.01.2009, 15:39.55
277. Pau
W kuchni chińskiej występuje bliski kuzyn naszych pierogów - pau. Pau ma postać pieroga okrągłego - zebranego na czubku. Nadziany bywa na słodko (pastą z czerwonej fasoli), mięsem, wegetariańsko (farsz warzywny) i na wiele innych sposobów. Ruskiego pau jeszcze nie spotkaliśmy.
son, 29.01.2009, 15:39.55
276. Czerwone koperty
W połowie stycznia J. (krygując się wielce) wręczył Krz paczkę zdobionych kopert. Gdy zdumiony Krz przyjął podarek, J. (jeszcze bardziej zmieszany) wyjaśnił w czym rzecz.
Zwyczaj każe, by na Chiński Nowy Rok żonaci mężczyźni wręczali pieniądze swym przyjaciołom-kawalerom*. Pieniądze (zawsze dwa banknoty) wręcza się właśnie w czerwonych kopertach.
* Także starsi członkowie rodziny przekazują koperty młodszemu pokoleniu, a im więcej gości, tym więcej kopert!
son, 29.01.2009, 15:39.54
275. Papier toaletowy
Z przejęciem tłumaczę znajomej Indonezyjce, jak straszny był komunizm w Polsce. Groza sytuacji nie bardzo do niej trafia. Opowiadam o pustych półkach, o sklepach pełnych octu. Powątpiewanie.
- Nawet papieru toaletowego nie było - próbuję dalej. - Jak ktoś upolował papier to niósł do domu zdobycz na szyi, niczym korale - gestykuluję z zapałem.
- A nie mogliście zamiast papieru używać wody?
son, 29.01.2009, 15:39.54
274. Księżycowy Nowy Rok
Minęła połowa stycznia, a w Singapurze znowu zapanowało świąteczne podniecenie. Zbliża się Rok Wołu*.
Sąsiedzi zawiązali kolorowe kokardki na gałązkach roślin doniczkowych. Na ulicach rozwieszono czerwone lampiony i szkaradne papierowe smoki. Prawie wszędzie kupić można (a nawet trzeba) świąteczne ciasteczka, ozdobnie poukładane w przezroczystych słojach.
Pojawiły się specjalne stragany ogrodnicze z drzewkami obwieszonymi pomarańczami i mandarynkami** oraz innymi roślinami pozostającymi w zgodzie z obowiązującą kolorystyką (czerwienie, pomarańcze, żółcie). Sprzedawane są nawet intensywnie różowe rzodkiewki z zieloną czupryną (elegancko wyglądające z malutkich doniczek).
Obok nabyć można chińskie ozdoby, lampiony, ozdobne pałeczki dynamitu***, przeróżne dekoracyjne wieszadła (ananasy, ryby, smoki), a wszystko utrzymane w kolorach czerwono-złotych. Uważne oko dostrzeże także symbolizującą dostatek "parzystość".
Poza ciasteczkami sprzedawane są także inne produkty spożywcze: wysmażone na skwierczący węgiel wędliny i kiełbasy oraz owoce - te ostatnie w zdecydowanie świątecznym przybraniu: elegancko zapakowane pomarańcze, jabłka "opalone" w symbol szczęścia, ananasy przystrojone czerwonymi kokardkami i dostojne pomelo, sprowadzone na tę okazję z dalekiej Hiszpanii (tylko tamtejsze są dostatecznie słodkie, by dogodzić Chińczykom).
*Year of the Ox
** Podejrzewamy, że owoce mocowane są sztucznie, bo żadne rozsądne drzewko nie obrodziłoby w tym stopniu.
*** Przypominają nieco valencjańską "trakę", ale funkcję pełnią wyłącznie dekoracyjną.
son, 29.01.2009, 15:39.54
273. Notatka Pożegnalna
Nadszedł dzień, którego tak obawialiśmy się wyjeżdżając z Polski.
Tak nam przykro, że nie możemy być teraz razem z naszymi Rodzinami.
Dziadku Piotrze, ciężko będzie pisać mrowisko ze świadomością, że nie przeczytasz i nie skomentujesz już naszych notatek. Bardzo Cię interesowało to jak wygląda Singapur, to gdzie mieszkamy, gdzie pracujemy, gdzie spędzamy czas wolny.
Tobie dedykujemy tę mapę.
http://mrowisko.net/singapur/mapa-singapur.php
son, 23.01.2009, 8:12.45
272. Z cyklu: singlish urzędowy
Singlish: Kindly advise and feedback if there are any room for improvement.
English: Any comments?
son, 18.01.2009, 13:44.01
271. Angielski z Galapagos
Singlish obowiązujący w pismach urzędowych i formalnej korespondencji (przy czym podkreślić trzeba, że do tej drugiej zaliczają się także maile krążące pomiędzy architektem a branżystami) to istne dzieło sztuki. Nie wiele ma on wspólnego z singlishem ulicznym, oparty jest o archaiczną angielszczyznę, która ewoluowała w Azji zupełnie niezależnie od reszty anglojęzycznego świata.
Ilość językowych „kwiatków”, które znajduję codziennie w skrzynce mailowej skłania mnie do rozpoczęcia nowej rubryki - singlish urzędowy.
son, 18.01.2009, 13:44.01
270. Biuro na opak
W naszym biurze jest jedna osoba, która przestrzega teoretycznie obowiązujących godzin pracy.
Sprzątaczka.
son, 18.01.2009, 13:44.01
269. Zimny chów
Kiedy szczękam z zimna zębami, koledzy powątpiewają.
- Przecież w twoim kraju bywa zimniej - pada argument nie do zbicia.
Tylko komu w Polsce przyszłoby do głowy chłodzenie sali konferencyjnej do 16 stopni?!
Na szczęście przywiozłam z Polski ciepły sweter. Przydałyby się jeszcze nauszniki i coś na nos.
son, 18.01.2009, 13:44.01








