mrowisko.net/xinjiabo
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
singapur -> sierpień 2009
Nowe zdjęcia z Kluang i hinduskiego święta Thaipusam w Singapurze.

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.


dość robactwa!

<< nowsze notatki | starsze notatki >>

688. Wielkiego Bossa rozpiera duma

- A gdzie podziewa się S.? - zniecierpliwił się Wielki Boss.
Wśród uczestników zwołanego przed chwilą spotkania zapanowało poruszenie.
- Chyba wyszedł już... - wyszeptał ktoś nieśmiało.
Wielki Boss okazał wielkoduszność. W końcu w ubiegłym tygodniu S. nie wychodził z pracy przed północą.
- Pewnie żona kazała mu wrócić wcześniej. Moja też mi kazała. I dokładnie sprawdziła mój telefon w poszukiwaniu SMS-ów od kochanki - Wielki Boss poinformował swoich pracowników z wyraźną dumą.

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

687. Wycieczka z morałem

Wypożyczone w parkowym kiosku rumaki poniosły nas dzielnie. Tu duże brawa - była to zapewne najdłuższa podróż w ich życiu. Nie mogliśmy jednak narzekać na brak rozrywek z ich strony. Mojemu w najmniej spodziewanych momentach obluzowywała się kierownica, Krz zaś podróżował ruchem robaczkowym, bezustannie walcząc z chorobą morską. Spektakularne resory zaprojektowane zostały z uwagi na walory estetyczne a nie użytkowe.
Nie tu leży jednak clou wyprawy. Rzecz bowiem zaczęła się komplikować. Gdy zamykaliśmy pętlę zaplanowanej trasy, drogę zagrodził nam znak zakazu wjazdu dla rowerów.
Co robić? Było późno. Było gorąco. Byliśmy zmęczeni. Byliśmy obolali. Byliśmy głodni i źli.
- Co tam. Nie mamy wyjścia. Trzeba jakoś przejechać - zdecydowaliśmy opadając z resztek sił. Kilka sekund później – niczym na filmie rysunkowym - spod parkowej ziemi wyrósł patrol straży parkowej.
Mandaty przyjdą pocztą.

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

686. Z cyklu: Wielki Boss komentuje

- Sonia, pociesz się tym, że to jest happy problem*. Najwyżej będziesz musiała przyjść do pracy w sobotę.

* Szczęśliwy problem to - według Wielkiego Bossa - problem, którego rozwiązanie przynosi firmie pieniądze (w odróżnieniu od problemu, który rozwiązuje się, żeby ratować własną skórę).

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

685. Z cyklu: koledzy pytają

- Sonia, dlaczego pijesz coca-colę? Przecież nie jest zdrowa.
- ?
- No, przecież ty się tak zdrowo odżywiasz.
- ?
- No, jesz na obiad kanapki i w ogóle...

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

684. Służba nie drużba

Azjatycki przełożony nie traktuje swoich podwładnych jak pracowników w zachodnim pojęciu tego słowa. Traktuje ich jak służbę.
Służba ma stawić się do pracy przed swoim panem. Służba ma wykonać zadanie, a potem stawić się po następne. Służba ma czekać cierpliwie. Służba ma nie dyskutować. A przed oddaleniem się z miejsca pracy służba ma upewnić się, czy nie będzie już panu potrzebna. Może też poczekać aż pan wyjdzie pierwszy.
Ujrzenie sprawy w tym świetle wyjaśnia wiele osobliwości mojej azjatyckiej korporacji.

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

683. Wstrętny gad

Różnie już wyzywaliśmy naszego coraz bardziej wypasionego gekona, ale tym razem przestraszony nagłym smyrgnięciem Krz przeszedł samego siebie.
- Ty cholerna ropucho! - wygrażał pięścią niewinnemu stworzeniu, które dawno już wycofało się na z góry opatrzone pozycje (czyli za klimatyzator).

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.43

682. Na twaRRRdo

- ... and HARD boiled eggs, please - zamawiał śniadanie Krz. Nie pomagało. Zawsze dostawał half boiled *. Z jajek wypływały wstrętne niedogotowane gluty.
Aż w końcu opanował skuteczną technikę.
- ... and haRRRRRR(!!!)d boiled eggs, please - ryczy teraz do obsługujących kampusową kantynę kucharek.

* Hard boiled - na twardo
Half boiled - na pół miękko

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.42

681. Z cyklu: koledzy pytają

- Sonia, twój tata naprawdę skacze ze spadochronem? Twoi teściowie sami pojechali zwiedzać Jawę i Borneo? Twoja mama robi twoim samochodem kilkaset kilometrów tygodniowo? To ile oni wszyscy mają lat?!

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.42

680. Moja azjatycka korporacja – I kto tu rządzi?

Architekcie, trzeba zlikwidować to okno. Projektancie wnętrz, proszę w miejsce okna powiesić obraz. Ma być utrzymany w tonacji czerwonej albo pomarańczowej. W tym miejscu proszę postawić lampę, a obok dystrybutor wody pitnej. Wycieraczka przed głównym wejściem ma być czarna, a pod nią położyć proszę miedzianą płytkę.
Podpisano: Geomancer
Dopisek inwestora: Proszę zastosować się do zaleceń.

komentarze(0)

son, 29.08.2009, 7:13.42

679. Pociąg do Malezji

Wracaliśmy do domu po późnej kolacji. Do pokonania pozostał nam jeszcze jeden wiadukt.
- O, patrz, jedzie pociąg! - przystanęliśmy na moście kolejowym.
- Tu-tum-tu-tum - lokomotywa zamrugała reflektorami.
Uradowany Krz pomachał maszyniście.
- Buu-u-uu! - zabuczał pociąg.
Son nieśmiało dołączyła do machającego Krz. Reflektor rozbłysnął ponownie.
- Tu-tum-tu-tum-tu-tum - pociąg towarowy odjechał w kierunku Malezji.
A my staliśmy na wiadukcie, szczęśliwi niczym dzieci, którym pozwolono zajrzeć do kabiny pilota.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

678. Z cyklu: legendy balijskie

Król małp nijak nie mógł zwyciężyć paskudnego ogra. Zamienił się więc w maleńką muszkę. Niepostrzeżenie wleciał do żołądka ogra, gdzie natychmiast przetransformował się do swojej pierwotnej postaci, rozsadzając ogra na strzępy.

komentarze(1)

son, 25.08.2009, 15:24.32

677. Kartofle i kalafiory

Azjaci uważają, że rasa kaukaska charakteryzuje się dużymi nosami. I chyba coś w tym jest!

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

676. Na dwoje babka strzygła

Szyld zakładu budził zaufanie. Cena też wydawała się w porządku. A potem... Potem było już za późno. Jak zwykle.
Siedziałam skulona w fotelu z lat 50. i rozmyślałam nad ewentualnością noszenia muzułmańskiej chusty. W końcu, nieco ośmielona wyraźnie widoczną wprawą fryzjerki, odważyłam się wykrztusić dręczące mnie pytanie.
- Czy nie byłoby pani wygodniej strzyc na mokro?
- Wet cut can. Dry cut also can* - brzmiała odpowiedź godna greckiej wyroczni.

* Można na mokro. Można też na sucho.

komentarze(1)

son, 25.08.2009, 15:24.32

675. Dialog zimowy

Opowiadam P. jak to kiedyś złamałam rękę pierwszego dnia nauki jazdy na snowboardzie.
- To znaczy myślałaś, że to nie jest tak trudne, jak się okazało? - dla P. zagadnienia związane ze śniegiem mają wymiar czysto abstrakcyjny.
- Nie, po prostu nudziło nam się i chcieliśmy spróbować czegoś nowego - trudno wytłumaczyć Singapurczykowi, że siedzieliśmy dwa tygodnie w zapadłej narciarskiej dziurze, że śniegu było z dnia na dzień coraz mniej, że wszystkie trasy znaliśmy na pamięć...
- A nie mogliście wypożyczyć skutera śnieżnego?

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

674. Z cyklu: Wielki Boss komentuje

- Europe is a good value for money. Nie jest tanio, ale jest tyle atrakcji. I wszystkie blisko siebie.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

673. Szatański spacer

Balansowaliśmy na pokrytej błotem szynie, a żaby pryskały nam spod nóg ze złowrogim bulgotem. Otaczały nas ciemności. Coś przeleciało nad naszymi głowami. Krz wzdrygnął się i stracił równowagę. Noga omsknęła się z niewidocznej szyny. Rozległo się donośne mlaśnięcie. Zanim lokalna fauna zdążyła zainteresować się potencjalnie smacznym kąskiem Krz wyrwał buta z błotnych odmętów.
Kolejne przeszkody nie były tak dramatyczne. Ot, ścieżki zarośnięte łopianem wielkości skrzydła paralotni, jakieś drapieżne owady, potężne pnie zwalone w poprzek torowiska (na szczęście nie mieliśmy ze sobą kajaka), zardzewiały most kolejowy, uprawiane przez chińskich emerytów ogródki działkowe oraz niemiłosierny upał.
Siedmiokilometrowy spacer trasą nieczynnej linii kolejowej zakończyliśmy nieziemsko brudni, spoceni niczym dwa szatany, za to anielsko zadowoleni.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

672. Z narzeczoną w Bangkoku

J. spędził tygodniowy urlop w Bangkoku razem ze swoją narzeczoną. Za radą Krz kupił nawet przewodnik Lonely Planet.
- I co? Jak było? Co zwiedzaliście? Muzea? Świątynie? - Krz nie krył zainteresowania, w końcu sami lecimy do Bangkoku za kilka tygodni.
- Muzea? Świątynie? My zwiedzaliśmy centra handlowe - ponuro odmruknął J.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

671. Z cyklu: dialogi z przeceny

Son (nieśmiało):
- Krz, kupiłam ci kapelusz.
Krz (słupieje).
Son (wyjaśniająco):
- Był przeceniony.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

670. Kali nie chcieć ten słup

Odwieczne targi pomiędzy architektem a konstruktorem dotyczące słupów sterczących w najbardziej niekorzystnych zakątkach salonu przybierają w Singapurze specyficzną formę:
- And this column can don't want or not?* - zapytuje zdruzgotany architekt.
- Can, can** - pociesza go konstruktor.

* A ten słup móc nie chcieć czy nie?
** Móc, móc.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

669. Z cyklu: dialogi o pogodzie

- Krz, sprawdziłeś prognozę pogody? - Son chciała mieć pewność, że jazdy na rolkach nie zepsuje niespodziewana ulewa.
- Son, ja ci mogę własnoręcznie przepowiedzieć prognozę pogody na następne pół roku: temperatura od 27 do 32 stopni, stuprocentowa wilgotność, możliwe opady.

komentarze(0)

son, 25.08.2009, 15:24.32

<< nowsze notatki | starsze notatki >>