mrowisko.net/xinjiabo
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
singapur -> wrzesień 2009
Nowe zdjęcia z Kluang i hinduskiego święta Thaipusam w Singapurze.

Jeśli wpiszesz tutaj swój mail, będziemy informować cię o nowych notatkach.


dość robactwa!

<< nowsze notatki | starsze notatki >>

763. Z cyklu: Przesądy chińskie

Jeśli żeglujesz w towarzystwie siedmiu mężczyzn i jednej kobiety, łódź zatonie.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.39

762. Dzień z życia azjatyckiego korporanta

8:53 Z rozwianym włosem wpadam do biura. Na karcie odbija się 9:01. I tak super. Wciąż lekko zadyszana siadam przed komputerem.
9:30 Jest dobrze, już przejrzałam wszystkie maile i wiadomości wewnętrzne. Załatwię tylko kilka spraw niecierpiących zwłoki i zabieram się do pracy.
11:00 Jest nieźle, prawie wszystkie sprawy bieżące mam pod kontrolą, za chwilę powinnam być wolna i siąść do moich elewacji.
13:00 Jak to się stało, że to już pora obiadowa? Nie szkodzi: mam przed sobą całe popołudnie na projekt elewacji i rzuty sufitów. Całe popołudnie!
15:00 Naprawdę powinnam zabrać się do projektowania. Dlaczego ten telefon ciągle dzwoni?
16:30 O, nie! Wielki Boss wzywa na zebranie. Tylko tego mi brakowało!
17:30 No, na szczęście nie trwało tak długo. Jak to możliwe, że przez tą godzinkę nagromadziło się tyle maili?
18:00 Zawartość mojej głowy zaczyna przypominać to, czym karmi się krowy w zimie. Sieczkę?
18:30 OK, zostanę dzisiaj trochę, trzeba popchnąć robotę do przodu. Czym to miałam się dziś zajmować...
19:00 Co tam, wychodzę.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.38

761. Język hongkongski

Byliśmy zafascynowani nowym brzmieniem języka chińskiego. Hongkongski akcent zawiera w sobie bardzo wiele "r".
- Krz, jak język ci się bardziej podoba z brzmienia: kantoński czy mandaryński?
- Żaden.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.38

760. Notatka z jajami (ocenzurowana)

- Ty, popatrz na ten zegarek!
- Aaa, to "wersja azjatycka".
- No! Świeci się jak psu [---].
- Dzień dobry.
- Dzień dobry państwu.
- Jak miło spotkać rodaków na takim końcu świata.
- Ta-ak.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.38

759. Golono czy strzyżono?

- Krz, czy ty na kampusie widujesz czasem mężczyzn z długimi włosami?
- Rzadko. Ale na pewno częściej niż kobiety z krótkimi.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.38

758. Krokodyle łzy

Krokodylek ma już (co najmniej) 10 dni. I cięgle żyje! Zamieszkał na szafie i co noc wypuszcza się na coraz to nowe terytoria sufitu naszej sypialni. To czym się żywi, pozostaje objęte tajemnicą.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.37

757. Wyczytane w chińskiej prasie

Najważniejszym priorytetem Chińskiej Partii Komunistycznej jest obecnie wprowadzenie demokracji wewnątrzpartyjnej.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.37

756. Płeć maskotki

Zmuleni całodziennym zwiedzaniem wpatrywaliśmy się w plakat reklamujący kolejną pseudoolimpiadę. Czekaliśmy aż wybije ósma wieczorem, kiedy to hongkongskie wieżowce mrugają światłami w rytm największego na świecie spektaklu "światło i dźwięk".
- Już wiem, czym różnią się od siebie te olimpijskie maskotki - oznajmiła Son nie odrywając wzroku od paskudnego plakatu.
- Ja też - ucieszył się Krz. - Żeńska ma rzęsy, jak sama nazwa wskazuje.

komentarze(1)

son, 29.09.2009, 1:55.37

755. Koszmary z windami w tle

Wspominałam już wam o moich problemach windowych. W ubiegłym tygodniu windy ruszyły lawiną. Do żmudnie okiełznanego zaprzęgu trzech wind znienacka dołączyły 84 nowe, dzikie, narowiste i egoistyczne sztuki. Wiele z nich ma wysoko rozwinięte poczucie swojej wyjątkowości. Tak więc dzień w dzień w pocie całego ciała inwentaryzuję stadka zmanierowanych wind, fotografuję, piszę raporty, kreślę, znajduje problemy i proponuję rozwiązania. W nocy zaś o moich windach śnię.
Tej nocy uganiałam się za nimi co niemiara. Gdy tylko traciłam je z oczu, natychmiast rozpierzchały się krnąbrnie. Szczególnie na poziomie parteru. A przecież winda musi stać w pionie. Z takich rzeczy architekt zdaje sobie sprawę nawet we śnie.

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.37

754. Fistaszki

Jest takie powiedzenia, które ostatnio słyszę w pracy coraz częściej*:
Jeśli płacisz fistaszkami, dostajesz małpy (If you pay peanuts, you get monkeys)

* Na razie w odniesieniu do wykonawców budowlanych, nie architektów, ale kto wie, co przyniesie jutro?

komentarze(0)

son, 29.09.2009, 1:55.37

753. Wielki Boss i damy

Od czasu do czasu z Wielkiego Bossa wyłazi prawdziwy dżentelmen. Weźmy choćby takie zajście.
Wracamy z budowy. Wielki Boss szarmancko otwiera przede mną drzwi swojego Lexusa. Objuczona licznymi papierami formatu A1 w różnym stopniu pomięcia lub złożenia staram się wsiąść do środka szybko, sprawnie i bez efektów specjalnych.
- Źle! Pośladki pierwsze! - opieprza mnie szarmancko Wielki Boss. - Kobieta powinna najpierw usiąść, a dopiero potem wsunąć do środka nogi.

komentarze(1)

son, 29.09.2009, 1:55.37

752. Spluwaczka

Są w życiu takie chwile, kiedy zdajesz sobie sprawę, że to co jesz, to bawole oko, a to w czym pływasz, to...
Nie, Chińczycy wcale nie plują do basenu. Oni plują do tej rynienki ciągnącej się wzdłuż całej długości niecki. Chyba po to właśnie ją tam umieścili, nie?
A że woda jest w obiegu zamkniętym...

komentarze(2)

son, 29.09.2009, 1:55.37

751. Z cyklu: Wielki Boss komentuje

- Jeśli nie rozumiesz mojego angielskiego, to do widzenia. Znajdź sobie jakiegoś innego głupiego szefa.

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.42

750. Z cyklu: Wredny Krz pyta

- Czy wiecie, że 45 procent Amerykanów wierzy, że człowiek został stworzony przez Boga 10 tysięcy lat temu? - Krz podzielił się ze współbiesiadnikami świeżo przeczytaną ciekawostką.
- Ja też w to wierzę - odparła z kamienną twarzą S., wojująca protestantka.

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.42

749. Koszmary młodej architekt

Śniło mi się, że otrzymałam listowne zawiadomienie o zbliżającym się terminie egzaminu na uprawnienia architektoniczne. Pierwsza część testów miała odbyć się za trzy dni.
- Spróbuj, najwyżej nie zdasz. Zawsze się oswoisz - doradzała mi A., która egzamin zdała w czerwcu tego roku.
Spanikowana przeglądałam materiały egzaminacyjne. Żeby zdobyć uprawnienia "warszawskie" miałam opanować rysowanie z pamięci wszystkich warszawskich kamienic. A ja nie znałam ani jednej!

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.42

748. Strach ma wielki oczy

Z zakłopotaniem obserwujemy gekonka nr 5, zwanego roboczo Krokodylkiem. Przeczytaliśmy bowiem, że dorosłe osobniki często pożerają swoje małe. Krokodylek jakby też o tym wiedział. Przycupnął w roku naszej sypialni i ze strachu stara się nie ruszać. Jest wielkości zapałki i ma wielkie, prześwitujące przez skórę głowy, czarne oczy.

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.42

747. Z cyklu: Przesądy malajskie

Nie siadaj na poduszce, bo będzie cię swędzieć.

komentarze(2)

son, 25.09.2009, 11:51.42

746. To już już!

Znacie mnie. Nie zwykłam nudzić się w życiu. Zawsze ściągam sobie na głowę nadmiar zajęć.
A jednak pracując w azjatyckiej korporacji osiągnęłam zupełnie inny poziom "zajętości". Do tej pory czas wolny od pracy - poranek, wieczór, weekend czy wakacje - planowaliśmy, organizowaliśmy i czekaliśmy z utęsknieniem. W Singapurze czas płynie zupełnie inaczej.
Dochodzi 19:00, a tu jeszcze tyle do zrobienia w pracy! Już 22:00, a my wciąż nie zjedliśmy kolacji! Ledwo położyliśmy się spać, a tu już trzeba wstawać! Jak to, to już piątek? Weekendy spadają na nas zupełnie znienacka i zastają nas z pracą in flagrante.

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.42

745. Twarzą w twarz z Obamą...

...albo głos rozsądku przy kolacji
Krz (dojada sałatkę).
Son (z dziwnie przekrzywioną głową przytula się do ściany).
Krz: I co? Ciągle tam siedzi?
Son (kiwa głową): Dałam mu sałaty, ale nie chce jeść.
Krz (wzdycha ciężko): Bo to nie żółwik, Son, tylko gekon.

***

Son: Krz, on ma przykurcze w przedniej łapie, zobacz jak mu odjeżdża...
Son i Krz (tkwią z głowami przyciśniętymi do ściany).
Son (zatroskana): Na pewno jest niedożywiony. Musimy go nakarmić.
Krz (niewzruszony): To jest dorosłe zwierzę. I świetnie sobie radzi.
Son: To dlaczego tak tu siedzi i macha łapą?
Krz: Może się oswoił.

***

Son (olśniona): A gdybyśmy tak wyjęli banany z lodówki? Przylecą muszki i będzie miał co jeść!
Krz (przewraca oczami): Son, a jak przyjdzie coś większego i zje i banana i gekona?

***

Sałata (znika tajemniczo).

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.41

744. Marsjańskie chrząszcze brzmią w basenie

Od kiedy zaczęłam pływać w (różowych) okularkach...
Po pierwsze, przestałam wyglądać jak czerwonooki królik albinos przez resztę dnia.
Po drugie, woda w basenie przestała jawić mi się jako nieskazitelnie czysta. Cóż, darowanemu koniowi (wejściówka kosztuje dolara) nie patrzy się w zęby. Ani nawet między palce.
Po trzecie, z fascynacją obserwuję metody przemieszczania się otaczających mnie basenowiczów. Gdy zanurkować głęboko i spojrzeć od spodu, wydaje się, że w akwenie topi się stado monstrualnych chrząszczy. Niektórzy odbijają się od dna niczym sprężyna, żeby zaczerpnąć powietrza. Inni kopią nogami i wymachują rekoma bez żadnego ładu, czy składu. Jeszcze inni... No właśnie, co oni właściwie robią? W zasadzie nie dotykają dna, ale... Już wiem! Oni pływają pionowym pieskiem.
Z niemniejszym zainteresowaniem obserwuję stroje płci pięknej. Większość pań basenuje w kreacjach, które w Europie nie wzbudziłyby sensacji wyłącznie na balu przebierańców o temacie "Mars napada". Brakuje im co prawda czułków i antenek, ale lśniący materiał pokrywające niemal całe ciała, wyłupiaste okularki, pokraczne ruchy (panie uprawiają gimnastykę podwodną) i dzierżone w dłoniach gimnastyczne atrybuty nie pozostawiają wątpliwości co do ich kosmicznego pochodzenia.
A kiedy nie jestem w humorze albo kiedy jest ich zbyt wiele, pokraczne chrząszcze i oślizgłe kosmitki przemieniają się w bandę grubych chamów i stado starych wariatek.

komentarze(0)

son, 25.09.2009, 11:51.41

<< nowsze notatki | starsze notatki >>