mrowisko.net/xinjiabo
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Ostatnia niedziela...
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

1103. Ostatnia niedziela...

Ostatni weekend w Singapurze spędziliśmy robiąc wszystko po trochu.
***
Byliśmy w banku, by uporządkować różne sprawy (z umiarkowanym skutkiem).
Wypiliśmy tradycyjną kawę i zieloną herbatę w Sturbucksie (pełen sukces).
Wpadliśmy na zatłoczoną Orchard Road.
Przespacerowaliśmy się wzdłuż "karpiego brzucha", czyli zakola rzeki, które od lat przynosi szczęście chińskim kupcom.
Zwiedziliśmy wytwórnię eleganckich wyrobów z cyny i skusiliśmy się na niewielkiego cynowego krokodyla.
Odkryliśmy sklep z fascynującymi, zdalnie sterowanymi latawcami.
Zahaczyliśmy o zaturyszczone Chinatown.
Odwiedziliśmy znajomych, którzy zaprosili nas na francuski wieczór (panowała niezwykle francuska atmosfera; dopiero kiedy jeden z imprezowiczów odebrał telefon od swojego szefa, który kazał mu bezzwłocznie stawić się w pracy, przypomnieliśmy sobie, że jednak jesteśmy w Singapurze).
***
Przygotowaliśmy mrowiskową bazę na nowe podróżnicze notatki (to już wkrótce!).
Spontanicznym ruchem zdarliśmy antykaraluchowe siatki z okien, w wyniku czego przez kolejną godzinę bezskutecznie staraliśmy się usunąć z framug pokłady paskudnego kleju.
Zwiedziliśmy Changi Chapel, muzeum upamiętniające brytyjski obóz jeniecki w czasie okupacji Singapuru przez Japończyków.
Odbyliśmy pożegnalny przejazd naszą ulubioną trasą rolkową: z Changi Village, wzdłuż pasa startowego, aż do samego końca East Coast Parku.
Przez resztę niedzieli staraliśmy się ekspresowo odpocząć przed nadchodzącym tygodniem.

komentarze(0)

son, 01.03.2010, 4:46.38

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem