mrowisko.net/xinjiabo
szukaj w notatkach
mapa
drukuj
Nie ma co zwlekać, trzeba uciekać!
Coś nie działa? Pisz:
Notatka:[poprzednia] [następna]
[drukuj] [szukaj]

1113. Nie ma co zwlekać, trzeba uciekać!

Co najbradziej dokuczyło nam w Singapurze? - zastanawiacie się. Czy wredne karaluchy? Brak nabiału i pieczywa? A może nieznośny upał?
No więc najbardziej dopiekli nam samolubni Singapurczycy.
Nie przesadzajcie, w końcu to tylko różnice kulturowe - powiecie.
Oczywiście, macie rację. Ale trudno jest zaakceptować "różnice kulturowe", które w Europie uznajemy za zwyczajne chamstwo.
Przykłady? Proszę bardzo.
***
Wchodzę do kuchni. Chcę zrobić sobie herbatę. Muszę jednak najpierw przepłukać kubek. Nasza etatowa sprzątaczka myje właśnie pędzel. Nie przeszkadza jej to, że czekam. Że stoję jej nad głową. Spokojnie czyści włosie pędzla. Potem płucze jeszcze szmatę. Wyżyma. Otrzepuje pędzel.
I wtedy dopiero mogę wylać do zlewu resztkę wczorajszej herbaty.
***
Idę wąską wybetonowaną dróżką. Od pustego, porośniętego trawą terenu oddziela mnie kanał burzowy. Przede mną nie ma nikogo. Za mną nie ma nikogo. Za to po trawiastym polu idzie mężczyzna. Zmierza dokładnie w moim kierunku. Bach, przeskakuje kanał i trafia prosto pod moje nogi, tak że muszę się zatrzymać, a potem go wyminąć.
***
Przebieram się w basenowej szatni starając się nie dotknąć podłogi bosą nogą. Wchodzi sprzątaczka ze szlauchem (boso!). Bez skrępowania zmywa podłogę. Żeby uniknąć strumienia wody i fali zmywanych nieczystości, muszę wskoczyć na ławkę.
***
Jest pięć po dziewątej. Czekam na windę. Wraz ze mną czeka innych dziesięciu spóźnialskich. W napięciu obserwujemy wyświetlacz. Zjeżdżająca winda zatrzymuje się na każdym piętrze.
To sprzątacz zbiera worki ze śmieciami z kolejnych spoczników.
***
Wchodzę do kabiny prysznicowej w basenowej szatni. Na ściance działowej leży zużyta podpaska. Wychodzę. Znajduję kolejną wolną kabinę. Rozbieram się. W momencie, kiedy pochylam głowę pod prysznicem, zauważam, że na półeczce na mydło leży rozmoczony tampon. Chinka w sąsiedniej kabinie charcze donośnie. Zaraz splunie. Kończę się myć z zamkniętymi oczami.
***
Zmęczona długim dniem pracy, robię zakupy w osiedlowym sklepie. Przejście pomiędzy regałami zablokowane jest przez chińską matronę. Widzi, że idę w jej kierunku. Widzi, że będę chciała przejść. Widzi, że zatrzymałam się i czekam aż się przesunie. Ale nie. Dopóki nie wysyczę donośnie Excuse me i nie trącę jej łokciem, będzie stała niczym żona Lota.
Scena powtarza się w każdej sklepowej alejce.
***
Rozmawiam przez telefon z urzędnikiem. Kiedy właśnie zaczynam rozumieć, o czym rozmawiamy, przestaję słyszeć rozmówcę. To nasza sprzątaczka odkurza biuro.
***
Zajęcia jogi. Zabieram się do stania na głowie. Słyszę jednak za sobą podejrzane szmery. Przerywam więc pozycję i sprawdzam, co się dzieje. To dwie panie przesunęły właśnie ławkę, żeby zrobić sobie miejsce przy ścianie. Gdybym straciła równowagę i spadła do tyłu, nadziałabym się na sterczącą pionowo nogę ławki.
***
Naszej sekretarce (koniec ósmego miesiąca ciąży) podczas 10-przystankowego przejazdu metrem żaden z współpasażerów nie ustępuje miejsca. Ona uważa to za normalne.
***
Wracamy do domu zatłoczonym metrem. Wsiada matka z dwójką dzieci w wieku przedszkolnym. Żeby się nie nudziły, puszcza im kreskówkę, której podkład dźwiękowy skrzeczy z miniaturowych głośników komórki na cały wagon. Wycofujemy się rakiem.

komentarze(0)

son, 03.03.2010, 3:30.00

komentarze

Twój komentarz: (logujemy twój adres ip)
autor
napisz: niejestemrobotem